Pisarka, która badała szaleństwo

Pewnie wspominałem, że Siostra podarowała mi w prezencie Świątecznym „moją” pierwszą książkę. Bajki, które pisałem w specjalnym zeszycie w 1987 roku, narysowałem mu okładkę, zapisywałem w nim swoje pierwsze teksty. A potem już nie przestawałem pisać. Wprowadzałem się do świata własnej wyobraźni, i tam mieszkało mi się najlepiej. To był mój własny kraj, własny pokój, własny kawałek podłogi. Pamiętam, jak w szkole z wypiekami na twarzy czytałem „Martina Edena”, bo pisał i wysyłał swoje próby pisarskie wydawcom. Później też tak zacząłem robić. Aż w 1998 roku trafiłem na małe łódzkie wydawnictwo, które postanowiło opublikować mój tomik wierszy „Świat banalny”, zaledwie kilkanaście miniatur, ale do dzisiaj jestem z tej pierwszej książki dumny. Pamiętam autorskie egzemplarze, które dostałem pocztą i tę radość z opublikowanej książki, która towarzyszy za każdym razem, a mam już za sobą trochę wydawnictw. Radość pisania i radość z pisania.

Być może z powodu tych tematów, ale przecież nie tylko, tak bardzo trafił do mnie film Jane Campion „Anioł przy moim stole” na podstawie autobiograficznych opowiadań nowozelandzkiej pisarki, kandydatki do nagrody Nobla Janet Frame. Wcześniej ten film przegapiłem, na szczęście Ela przywiozła mi go a ja oddałem się całkowicie przecież niespiesznemu rytmowi opowieści o dziewczynce, która uciekała w pisanie. Bo życie Frame poznajemy od jej szkolnych lat. Film nie opowiada całego jej życia, zatrzymuje się w momencie, kiedy jest już dojrzałą kobietą, być może zrealizowaną, a na pewno szczęśliwą pisarką. Życie Frame (w tej roli znakomita Kerry Fox) pełne bólu, życiowych zakrętów, jej odklejenia od świata, a także choroba psychiczna (której być może wcale nie było, co nie przeszkadzało zamknąć jej w szpitalu na osiem lat). Zdiagnozowano u niej schizofrenię, ale to pewnie były jej książki. Intryguje mnie film Jane Campion, jak wcześniej jej „Fortepian”, bo zrezygnował z przyspieszania akcji, jej zwrotów, za to z każdą minutą coraz bardziej oprowadza po świecie i wyobraźni Janet Frame, pozwala na chwilę zamieszkać w jej głowie. Frame nie wadzi się ze światem, przyjmuje go w każdym jego aspekcie, jest jego najpiękniejszą postacią zarówno na nowozelandzkiej łące, chodząc po konarach rozłożystych drzew za domem, jak i wystukując swoje kolejne teksty na starej maszynie do pisania w przyczepie campingowej przed domem jej siostry, londyńskim apartamencie jej wydawcy, w oknie hiszpańskiej kamienicy, z którego widać morze. Jest jego najpiękniejszą postacią umieszczona w zakładzie psychiatrycznym, jak i malując buzie lalek. I jest jego najpiękniejszą postacią, kiedy słuchamy jej tekstów. A Janet Frame czytającą swój wiersz można posłuchać np. tutaj:

Janet Frame czyta swój wiersz

Jest najpiękniejszą częścią świata, bo wbrew wszystkiemu nie przestaje być wolna. Oglądając film Jane Campion myślałem na przykład o Milenie Jesenskiej, miałyby z Frame wiele sobie do powiedzenia.

„Odkryłam, że moja wolność jest we mnie, nic nie może jej zniszczyć” – napisała Frame. A kiedy pojechała na stypendium pisarskie do Hiszpanii, pisała, że nie jest tu dla nikogo obca, bo nikt nie widzi w niej turystki, widzi zaś bardzo zajętą własną pracą pisarką.

W Polsce jej dwie książki „Twarze w wodzie” i „Wysłannik z Lustrzanego Miasta” wydał Zysk i S-ka. Za życia (a zmarła w 2004) opublikowała w Nowej Zelandii jeden tom wierszy, pisała je właściwie całe życie, po jej śmierci odnaleziono jej 500 utworów poetyckich. Uważała, że poezja to najważniejsza i najszlachetniejsza kraina.

New York Times określił Janet Frame mianem pisarki, która badała szaleństwo.

Kanon na nowy blog, odcinek 17

O swoich najważniejszych książkach opowiada

Iza Kuna, aktorka:

1. „Dzieci z Bullerbyn” za narodziny przyjaźni, kóra jest najważniejsza w życiu. Zawsze chciałam mieć najbliższych mi ludzi pod ręką i chodzić z nimi do sklepu i kupować cukierki.

2. „Portret Doriana Graya” za narodziny cynizmu, sarkazmu, blefu. Lord Watton to moja pierwsza miłość.

3. „Ocean morze” Alessandro Baricco za to, że Baricco napisał o mnie i za to, że ja napisałam do niego. Za namiętność i delikatność.

4. „Dziedzictwo” Philipa Rotha za opowieść o więzi, miłości, umieraniu, …ojcu.

5. „Czarna Skrzynka” Amoza Oza za to, że chciałabym w tym zagrać i za błędy ortograficzne ich syna, za opowieść o końcu miłości.