Pogoda kaprysi. Przekonuje, że żaden stan nie jest trwały. Przed tygodniem pracowałem w ogrodzie. Musiałem wypielić pokrzywy, chwasty, które jak giganty wyrastały po deszczu. Chociaż w jakimś sensie podobała mi się ta dzika część. Podważałem małą łopatką i wyrywałem bestialsko,[…]
Kategoria: Bez kategorii
Alfredo
W pisaniu bloga jestem od lat regularny, a tu tyle dni milczenia, za które należy się wyjaśnienie. W domu, pod nowym adresem, rewolucja. Kot Alfredo, którego porzuciła matka, zaledwie kilkudniowy, jeszcze ślepy, mały jak dłoń. Kot Tutka na razie go[…]
składanie rozbitej porcelany
Najnowszą książkę Hanny Krall „Biała Maria” przeczytałem dwa razy, tak jest gęsta mimo swoich 130 stron. Tak wiele jest w niej między słowami i między zdaniami, że szkoda coś uronić przy jednokrotnej lekturze. W pewnym sensie to książka o losie[…]
między adresami
Kiełkuje mi w głowie zalążek nowej powieści, coś się czai, na razie dystansuję się od tego. Nie chcę niczego przyspieszać. Obiecałem wydawcy, że w czerwcu przyślę ostateczną, moim zdaniem, wersję powieści „Złodzieje koni”. Chcę jeszcze w niej chwilę podłubać, mieć[…]
Tyle słońca
Słoneczny dzień pierwszego kwietnia 2011. Włączyłem płytę, na której Krystian Zimerman gra Rachmaninowa z towarzyszeniem Boston Symphony Orchestra. Wczoraj do domu wprowadził się piękny stół z ręcznie malowanymi kwiatami na blacie. Piję kawę. Za oknem bardzo jasno, ludzie spokojnie spacerują,[…]
jeść, jeść i jeść
Uwielbiam czytać o jedzeniu. Nie myślę tu wyłącznie o książkach kulinarnych, zbiorach przepisów, ale w ogóle o książkach o jedzeniu. Potrafią mnie wyciągnąć z najmroczniejszego nastroju. Czytam na przykład listy Julii Child, amerykańskiej mistrzyni kuchni i wpadam na fragment dotyczący[…]