sjesta

Czasami trzeba się zatrzymać, i tak zrobiłem. Od lat regularnie prowadzę bloga, piszę prawie codziennie. Ale tym razem musiałem pójść na wagary, na prawie dwutygodniowy gigant. Po prostu nic nie pisać. Dzisiaj uznałem, że pora wracać, przerwać sjestę. Moje ulubione[…]

Przebudzenie

Znałem tekst „Przebudzenia” Shelagh Stephenson, autorki „Pamięci wody”, bo czytałem go przygotowując się do spotkania z artystami tworzącymi spektakl, jakie w ubiegłym tygodniu prowadziłem w Gazecie Wyborczej. Wczoraj poszedłem zobaczyć spektakl w Teatrze Syrena. Mam poczucie, że Redbad Klijnstra, który[…]

ciąg dalszy

Ponieważ ostatni wpis był o zapisywaniu świata, a dzisiaj chciałbym go kontynuować, postanowiłem dać właśnie taki tytuł jaki powyżej. Tyle słowem wyjaśnienia. W sobotnich „Wysokich Obcasach” wspaniały tekst Magdaleny Lankosz „Wszystko o mojej matce” – to historia o próbie zrozumienia[…]

zapisywanie świata

Rano jest takie ładne światło. Pada snopem jak z teatralnego reflektora, oświetlając mocniej pewne fragmenty, inne ukrywając. Szkoda byłoby pokazać to na fotografii albo namalować. Myślę, że straciłoby coś z tajemnicy, nawet intymności, jaka wywiązuje się z patrzenia. Więc siedzę[…]

Pochwała powolności

Maj zawsze był moim miesiącem, jak lato było Muminków. Zresztą ich były wszystkie pory roku. Zrobiło się gęsto, bardzo interesująco, dużo rozmów, spotkań, lektur z obowiązku i dla przyjemności. Dostałem w urodzinowym prezencie tom opowiadań Alice Munro „Kocha, lubi, szanuje”,[…]