W słońcu

Znalazłem jeszcze w ogrodzie nasłonecznione miejsce, pewnie jeszcze przez godzinę lub dwie, przestawiłem stolik i ustawiłem na nim komputer. Wokół słyszę narzekania, że za dużo upałów w tym roku, że już dość. I nie rozumiem. Ile mamy w ciągu roku słonecznych dni? Ten rok jest obfity, na szczęście, i chętnie z tej obfitości korzystam. Słońce prześwietla rozłożyste liście wina i niedojrzałe jeszcze omal przezroczyste grona. A mnie zachciało się w tym słońcu, zajrzeć tu i coś napisać. Z tej drugiej, pracowitej strony. Bo życie płynie i nawet nie zauważam, jak zagęszcza się. To prawda, sporo miałem ostatnio wyjazdów. – Wystarczy spojrzeć w kalendarz. Sporo pracy na miejscu: rozmów, nagrań, spotkań, tekstów, które były na jutro albo na wczoraj, projektów, które natychmiast trzeba napisać, konspektów, wieczorów autorskich. Pracowicie było na Festiwalu Warszawa Singera. I zdarzało mi się wolno, bardzo wolno wracać z tych zadań do siebie, spokojnym spacerem w ciepłe wieczory. Zatrzymując się na sorbet albo tort czekoladowy. Mieć powód do zatrzymania się.

Jeszcze przed tygodniem byłem w Gdańsku. W Europejskim Centrum Solidarności dwie ważne osobistości, niezwykłe, walczące kobiety, prof. Joanna Muszkowska-Penson i prof. Olga Krzyżanowska otrzymały odznaczenia Rzecznika Praw Obywatelskich za działalność na rzecz praw człowieka. Biuro RPO zaproponowało mi, abym wygłosił laudację dla prof. Penson, co przyjąłem z radością i jako zaszczytne wyróżnienie. Laudację dla pani Olgi Krzyżanowskiej wygłaszał mecenas Jacek Taylor, bliski i pani Joannie Penson. Bardzo wiele osób przyszło wziąć udział w uroczystości. Publiczność nie zmieściła się w sali, wiele osób stało na korytarzu. Byli prezydenci Gdańska i Sopotu. Byli parlamentarzyści, wśród nich legendarna Henryka Krzywonos z mężem. Był oczywiście Adam Bodnar, ale i była Irena Lipowicz. W jej towarzystwie rzecznik odznaczał obie bohaterki, co było właściwie symboliczne, że można mieć ciągłość urzędu i dobry kontakt ze swoimi poprzednikami. I muszę napisać coś jeszcze – widownia nie tylko zaśpiewała laureatkom „Sto lat”, ale i nagle, w odruchu, zaśpiewała hymn. Było w tym coś z prawdziwej „Solidarności”, z jej karnawału. I jasne, że był w tym też sprzeciw wobec wszystkiego, co dzisiaj robi władza. Sprzeciw wobec łamania prawa, demokracji, wobec zaburzania trójpodziału władzy, skłócania społeczeństwa, reinterpretowania historii. Pomyślałem, że może nie będzie tak źle, skoro odzywa się w ludziach takie poczucie wspólnoty, obywatelstwa, że odzywa się to, co jest esencją humanizmu, słowa dzisiaj zapomnianego, nierozumianego. Biografie obu pań, prof. Joanny Penson jak i prof. Olgi Krzyżanowskiej są więcej niż wzorem, powinny być zawsze drogowskazem. Swoją laudację zamieszczam tutaj w dziale „kartki na kulturę”.

Jestem szczęśliwy, że kilka lat temu prof. Joanna Penson zechciała opowiedzieć mi swój los, nie bez oporów, nie bez wątpliwości. Do dzisiaj uważam „Było, więc minęło” za jedną ze swoich ważniejszych książek, jeśli nie za najważniejszą. Po tej uroczystości podeszła do mnie nauczycielka, mówiąc, że jej uczniowie czytają naszą książkę, że od tej książki zaczyna z nimi rozmowę o historii, o solidarności, tej z małej litery, a zarazem ważnej, aby stać się człowiekiem prawdziwym, współodczuwającym.

Prowadziłem niedawno dwudniowe warsztaty z twórczego pisania dla fajnych, młodych ludzi – podopiecznych Fundacji AMF „Nasza droga”. Wzięły w nich udział 43 osoby. To zawsze wyzwanie dla prowadzącego, jak rozpoznać, jak otworzyć, jak rozmawiać i jak ukierunkować. To była młodzież licealna – myśląca, tolerancyjna, z wyobraźnią ale i też z jakimś poczuciem misji. Dodam, że to młodzież z małych miejscowości rozsianych między Ostrowią Mazowiecką a Białymstokiem. Często z domów, w których trudno związać koniec z końcem. Poprosiłem, aby uczestnicy napisali, w jakim miejscu będą za dziesięć lat. Jeden z nich napisał, że wszystko, do czego doszedł zawdzięcza tylko i wyłącznie sobie, własnej determinacji i sile, że sam stawiał sobie dom z cegieł – dom jako metafora oczywiście. Pytałem ich o stereotypy i uprzedzenia. Nie znalazłem. Pomyślałem sobie, że nie jest źle, przeciwnie, chciałbym aby Polska była taka jak oni. Mają proste marzenia. Ale w ich marzeniach uwzględnieni są inni. Bo prawie 90 procent odpowiedziała, że chce pójść na medycynę, 10 procent że na prawo, aby pomagać innym.

Joanna Penson, Olga Krzyżanowska też wybrały medycynę, chociaż w pewnym momencie wciągnęła je wielka sprawa – Historia. Ale to medycyna była początkiem. Wspominam o tym w swojej laudacji.

W słońcu wszystko jaśniej widać. I spokój jest większy. I kot przysypiając przewraca się na drugi bok. Winogrona dojrzeją. I jest tak, jakby tylko tak było. Przez chwilę. A to wieczne. Z nami, bez nas. Wieczne.

Opublikowano Bez kategorii | Komentarze są wyłączone