Republika marzeń

Nasycony zmieniającymi się pejzażami, kolorami kamienic, słońcem wracam do pracy, chociaż tak naprawdę pracować nigdy nie przestaję. Na wakacjach kończyłem redakcję książki „Wybór Ireny”, która wychodzi w październiku nakładem PWN. Lubię ten moment, kiedy tekst staje się książką. Jest już zaprojektowana okładka. Lada dzień książka będzie złamana. A już w najbliższy poniedziałek na Festiwalu Warszawa Singera spotkanie poświęcone jej bohaterce Irenie Geblum/Waniewicz/Conti Di Mauro, właściwie spotkanie zapowiadające „Wybór Ireny”. Wezmą w nim udział córka Janka Kaempfer Louis i Joanna Szczęsna, autorka reportażu o Irenie z „Wysokich Obcasów”, o którym tu pisałem. Przeczytam kilka fragmentów książki. Zapraszam. Szczegółowe namiary w zakładce kalendarz, jak i aktualne informacje o innych spotkaniach (zmieniła się np. godzina spotkania z panem Zygmuntem Rolatem).

Jesień zapowiada się pracowicie, ale przecież to lubię. Poruszam się między różnymi tematami, które mnie interesują albo fascynują. Mam apetyt na rozmowy. Przygotowuję też do druku zbiór wywiadów „Obecność” (dotąd niepublikowanych). Pracuję nad nimi od ponad roku. Myślę, że niedługo zamknę również tę książkę. Ważną dla mnie. To kolejny zbiór po „Wolnych”, w których dokumentuję jeden temat. Po śmierci Teresy Torańskiej i Agaty, mojej agentki, właściwie te odejścia zbiegły się ze sobą, poczułem potrzebę zapisania obecności. Jej różnych form. Zaczynam też dokumentację dużej książki, którą mam w głowie od dawna. Zamówiłem już furę lektur. Planuję wyjazdy. Cieszę się na pracę w archiwach. Lubię tropić ślady. Zawsze lubiłem Poirota. Mam nadzieję, że chociaż trochę widać to w moich książkach.

Rzeczywistość, również ta geopolityczna staje się coraz trudniejsza. Napięcie jest odczuwalne na każdym kroku. Przyszłość niepewna. Doniesienia okropne. Wiem, że to naiwne ale myślę, że najważniejsze, żeby zachować „tkankę”, tę jasność ducha, żeby nie przestawać wierzyć w schulzowską Republikę Marzeń. Zastanowiło mnie, że na tegorocznym Festiwalu Warszawa Singera, który się właśnie zaczyna tak wiele spotkań poświęconych jest Schulzowi albo się do niego odwołuje. Coś jest w tej potrzebie zajmowania się kwestiami pozornie abstrakcyjnymi, pozornie, bo mają moc ocalania. Myślę też, że nie jest przypadkiem wydanie w Polsce mniej więcej w tym samym czasie dwóch powieści poświęconych Schulzowi „Patrz pod: miłość” Dawida Grossmana i „W głowie Brunona Schulza” Maxima Billera. Pamiętam też znakomitą powieść Cynthii Ozick „Mesjasz ze Sztokholmu”.

W swojej pracy nieustannie zajmuję się tematem różnych ludzkich wyborów, konieczności, granicą dobra i zła. Przez lata dziesiątki jeśli nie setki godzin poświęciłem rozmowom z uczestnikami i świadkami historii. Z ocalonymi. Z bohaterami. Bywało, że również z tymi, którzy stali po drugiej stronie. Dlatego tak przeraża mnie to, co się w tej chwili dzieje. Sytuacja na Ukrainie. Wrogość i podziały. Również w naszym społeczeństwie. I ciągle mam poczucie, że ludzie nie robią nic by zrozumieć, dowiedzieć się, że łatwość ferowania wyroków, osądów i ocen pochodzi z nieznajomości kontekstów albo najzwyczajniej w świecie z nieznajomości historii. To jest obszerny temat. Być może na inny wpis. Bierze się to z nieczytania, ale winę ponoszą też media ogłupiając społeczeństwo, gubiąc jakość. I często my sami, zapominając, że z siebie trzeba dawać talent, piękno i jasność. Że trzeba pracować dobrze. A to znaczy, że też ciągle się uczyć.

Na puentę wklejam film, na jaki dzisiaj trafiłem, a jaki zrobił na mnie potężne wrażenie. Jest poruszający, zwłaszcza jego finał. Republika marzeń. Republika dzieci.

The Last Korczak Boy

Opublikowano Film, Książki, Muzyka, Obrazy, Teatr | Komentarze są wyłączone