debiuty

Uwaga! Obnażę swoją ignorancję. Kim jest Marian Pilot? To chyba najczęściej powtarzane wczoraj pytanie. Byłem wczoraj na wręczeniu nagrody literackiej NIKE i już po ogłoszeniu werdyktu wielokrotnie słyszałem pytanie, kim jest laureat tegorocznej nagrody? Sam Marian Pilot wydawał się zaskoczony werdyktem i powiedział, że jest pisarzem leniwym, wydaje książkę raz na dziesięć lat i kiedy pojawia się nowa, właściwie niewielu pamięta o poprzedniej, i że nawet krytycy literaccy kilkakrotnie recenzując jego kolejne książki, pisali, że jest debiutantem.

Zaraz po uroczystości, jeszcze w kuluarach, Dorota zapytała mnie, czy znam książki Mariana Pilota. – Nie znam – odpowiedziałem szczerze. – Ty nie znasz? – ponowiła pytanie.  – No, nie znam. – Ale na pewno jutro napiszesz coś na blogu – powiedziała.

Dlatego wychodząc z uroczystości,  natychmiast na stoisku z książkami-finalistkami, nabyłem nagrodzoną powieść „Pióropousz”. Pomyślałem, że przeczytam, żeby zrobić Dorocie przyjemność i napisać coś na blogu, ale po powrocie do domu włączyłem debatę artyści kontra politycy, pożałowałem, bo nic z niej nie wynikało, straciłem czas na lekturę. Zacząłem zaledwie czytać przed snem. Owszem, wciągnął mnie urwany ze słownikowej smyczy język tej prozy. A i sama historia wciąga, podobno autobiograficzna – umierania ojca, który był złodziejem i analfabetą, a podpisywał się jedynie trzema krzyżykami, opowieść o ojcowskiej dumie z tych trzech krzyżyków pyszniących się i puszących, opowieść o krzyżykach drapanych na metalowej poręczy łóżka, które składają się w historię rodzinną, opowieść o wyrwaniu się ze złodziejskiego fachu. Narrator (czy też autor?) wyznaje: sam urodziłem się na złodzieja. A matka powtarzała, że złodziejem nie jest ten, kto kradnie, ale ten, kogo złodziejem nazywają. Zaś sam język tej prozy przypomina mi język Mariana Pankowskiego.

Więc czytam dalej, ciekawy nowego dla mnie pisarza, docenionego tą najważniejszą z nagród literackich w Polsce.

Marian Pilot urodził się w 1936 roku we wsi Siedlikowo, której dotyczy akcja „Pióropusza” – mówił wczoraj, że ma nadzieję, że w Siedlikowie przeczytają jego książkę, żeby poznać przeszłość wsi, bo niewielu żyje już świadków opisywanych przez niego zdarzeń. W tym roku Marian Pilot wydał też słownik gwary Siedlikowa „Ssapy, szkudły, świętojanki…”

Mam nadzieję, że nagroda literacka NIKE przyczyni się też do wznowienia jego wcześniejszych książek. Warto by nie przegapić ważnego – zdaniem jurorów – pisarza. Marian Pilot został doceniony późno, wygrał między innymi ze Sławomirem Mrożkiem, Andrzejem Stasiukiem, Joanną Bator, Justyną Bargielską (nagroda literacka Gdynia za „Obsoletki”), Ignacym Karpowiczem.

Wczoraj wieczorem w telewizji trafiłem na program „Must be the Music”, nagle słyszę, że do półfinału przechodzi 68-letnia pani Renata Sachadyn z mojego rodzinnego Starogardu Gdańskiego. Pani Sachadyn przez całe życie marzyła o tym, by wystąpić na zawodowej scenie. I objawiła się. Jak diwa, która zeszła z filmu Pedro Almodovara. Jestem dumny i trzymam za nią kciuki, bo uważam, że jest zjawiskowa:

Renata Sachadyn ze Starogardu

Każdy wiek jest dobry na debiut!