niewinność

Pan Janusz Morgenstern na spotkaniu w Gazecie, dwa lata temu

Kiedy kończyłem dziś rano czytać książkę Orhana Pamuka „Muzeum niewinności”, myślałem też dużo o profesor Marii Janion i jej projekcie archiwum egzystencji, zachowania śladów, nie tylko wspomnienia. Również o swoich małych obsesjach archiwizowania, kolekcjonowania, czy też jak mówi pani Barbara Krafftówna „zachowywania” (bo kiedy zapytałem, czy rzeczywiście zbiera wszystko, odpowiedziała: „nie zbieram, tylko zachowuję”).

Kemal, bohater powieści Orhana Pamuka, zachowuje nie tylko pamięć a pamiątki i ślady po miłości, która się zdarzyła, miłości w gruncie rzeczy bardzo literackiej, może teatralnej, obsesyjnej, tragicznej, właściwie z góry skazanej, miłości w tym miejscu i czasie, w jakim toczy się akcja powieści, praktycznie niemożliwej.

Buduje Kemal muzeum tego spotkania. Muzeum niewinności, bo to, co spotkało jego i piękną Fusun, to więcej niż miłość, to niewinność.

Wrócę tu jeszcze do powieści Pamuka, bo dała mi do myślenia, a to myślenie przerwała nagle wiadomość, którą przeczytałem. Łukasz Maciejewski napisał, że odszedł pan Janusz Morgenstern, legenda polskiego kina. Mniej więcej dwa lata temu, na spotkaniu w Gazecie Wyborczej, które miałem zaszczyt prowadzić w naszym cyklu „Teatr, muzyka, kino w Gazeta Cafe” pan Janusz Morgenstern opowiadał swój filmowy życiorys. Istnieje zapis dźwiękowy z tego spotkania, uważam, że istotne jest, by archiwizować, zachowywać, tworzyć archiwa egzystencji. Tego spotkania można posłuchać tutaj:

Dźwięk ze spotkania z Januszem Morgensternem

Pamiętam, że powiedziałem przed spotkaniem lub po panu Januszowi, że jest wciąż bohaterem swoich wczesnych filmów. Był tak uśmiechnięty, młody, w gruncie rzeczy dziecięcy. Bywał na wszystkich teatralnych premierach, zawsze widziałem w nim chłopaka, o którym opowiadał w swoich filmach. Z panią Krystyną tworzyli piękną zapatrzoną w siebie parę. Byli fragmentem, może najbardziej wartościowym, artystycznego i środowiskowego pejzażu Warszawy. Próbowałem namówić pana Janusza na wywiad-rzekę, w którym opowiedziałby te wszystkie filmowe historie, spotkania, rozmowy i wspomnienia, które w sobie nosił. Nigdy nie dał się na to namówić. Mam nadzieję, że sam zapisywał, że ten świat, którego był częścią i który w tak ważny sposób kreował, istnieje.

Wiadomość o śmierci pana Kuby, takim imieniem nazywali Go przyjaciele, przecięła się dzisiaj z moimi myślami o książce Orhana Pamuka „Muzeum niewinności”, stworzyła jeszcze jeden kontekst.  Przecięła się też ze wspomnieniami o Marii Kornatowskiej, jakich wczoraj, późnym wieczorem słuchałem w pierwszym programie Polskiego Radia. Tak pięknie umieli żyć. Kemal, bohater powieści Orhana Pamuka mówi do czytelników: „Wszyscy powinni wiedzieć, że miałem bardzo szczęśliwe życie”.