Preveli

Ela z Krzysiem polecieli na Kretę. Pojechali do Grecji po raz drugi w ciągu chyba dwóch miesięcy, czego zazdroszczę, ale i czym się cieszę, bo to jeden z moich ukochanych krajów wakacyjnych. Kretę objechałem właściwie całą i zdjęcia, jakie dostaję od Eli i Krzysia przypominają różne fragmenty z tych pobytów. Przede wszystkim Chania, jedno z najpiękniejszych miast, w jakich byłem kiedykolwiek. Wąskie uliczki, stare, kilkusetletnie kamienice, nie mówiąc już o wschodach i zachodach słońca, tam, i może jeszcze nad Santorini, wrażenie nie do zapomnienia. Jedno z najpiękniejszych miejsc na Krecie to Preveli, miałem prawdziwą frajdę schodząc ze stromego wzgórza na dół, na plażę, pokonując wąwóz, wzdłuż którego rosną palmy. Właśnie te palmy mam w pamięci najbardziej, i żółwie które mieszkają w strumieniu wpadającym do morza. Ela napisała mi, że palmy w Preveli spłonęły w ubiegłym roku. W ogóle nie umiem sobie tego wyobrazić. Dzięki tym palmom Preveli wyglądało jak fragment raju na ziemi. Chyba nie chciałbym zobaczyć tego miejsca teraz, zdewastowanego.

Drzewa umierają stojąc – taki tytuł miała słynna sztuka Alejandro Casony, w której chyba swoją ostatnią rolę zagrała Mieczysława Ćwiklińska. Objechała z nią dosłownie całą Polskę, zajrzała nawet do mojego rodzinnego Starogardu, o czym wiem z książki Marii Bojarskiej o Ćwiklińskiej. Ale też objechała z tą sztuką Amerykę Północną. Pani Barbara Krafftówna, której mąż, Michał Gazda grał w tej sztuce, opowiadała mi, że Ćwiklińska grając „Drzewa…” była praktycznie ślepa. Ktoś ją wprowadzał w kulisę, ale scenę już miała tak precyzyjnie opanowaną, tak wymierzona była ilość kroków, kierunki, że naprawdę widownia nie mogłaby nawet przypuszczać, że Ćwiklińska porusza się na pamięć, bo nie widzi. Podobno też grała tak precyzyjnie i była tak charyzmatyczna, że jej wzrok nie był na chwilę martwy, tylko zapalał się. Chciałbym obejrzeć ten spektakl, wydaje mi się, że był zarejestrowany i że kiedyś, przed laty, trafiłem w telewizji na ten zapis, ale co ja wtedy mogłem z tego zapamiętać albo zrozumieć?

MARTA FOX

STARA KOBIETA

Stara kobieta

ma plecy zgarbione

i pogodne iskry w oczach

patrzy powoli zapamiętując odcień zieleni

kamyk który chyłkiem umościł się w sandale

wiatr który przywiał krople wody z fontanny

smak truskawek i chłód czereśni

zwisających z prawego ucha

Stara kobieta

łapie chwile

jakby jutro miało nie być nowych

albo jakby jutro miała już

nie pamiętać wczorajszych

(z tomu „Rozmowy z Miro”, mamiko, Nowa Ruda 2011)