Przebudzenia

Nie było to łatwe, ale w końcu zdołałem opanować książki. Rozpakowałem dzisiaj ostatnie kartony. Nie mam wyrzutów sumienia, że potraktowałem książki demokratycznie, także ponad sporami. Anna Walentynowicz obok Lecha Wałęsy i Henryki Krzywonos. Andrzej Szczypiorski obok opozycjonistów. Otwieram nowy rozdział, właśnie po raz pierwszy usiadłem przy starym biurku, jakie dostałem od przyjaciół. Po raz pierwszy usiadłem w swojej nowej pracowni i wierzę, że będzie tu dobrze, skoro zamieszkały w niej książki. W ubiegłym roku skończyłem powieść, chciałem bardzo skończyć ją jeszcze na Prezydenckiej. Zredaguję już tutaj. A potem napiszę może coś nowego, już chodzi za mną temat. Zobaczymy.

Elżbieta Czerwińska jako Evelyn Coach

Wczoraj ostatnia próba przed pokazem „Smażonych zielonych pomidorów” 14 maja w Starej Prochowni, ustawianie świateł i właściwie próba generalna. Walczymy z Elą już długo i czas, żeby ten spektakl się już narodził. Czekam na to, ze względu na Elę, chciałem podarować jej tekst i rolę, z którą zostanie na długo, którą będzie mogła zagrać w każdych warunkach. Obserwuję jak zrasta się z tą magiczną opowieścią o Idge i Ruth, ale przede wszystkim o Evelyn i pani Threadgoode. Bardzo długo powstawała adaptacja, bo nie było łatwo okiełznać tę wielowątkową opowieść, a zależało mi, żeby spektakl zachował to, co w niej najważniejsze – zdolność przebudzenia, wbrew ograniczeniom, trudnościom, upokorzeniom. Tak powstał też spektakl o aktorce, myślę, że dla Eli osobisty spektakl. Zostało kilka dni na zaufanie tym postaciom, na posłuchanie ich, na wprowadzenie ich we własny krwioobieg. Jestem ciekawy pierwszego ich spotkania z publicznością. Poza wszystkim bardzo się cieszę, że udało się ten spektakl dokończyć dzięki zaangażowaniu i życzliwości kolegów z Teatru Konsekwentnego, przede wszystkim dzięki Adamowi Sajnukowi, szefowi teatru, który nie miał oporów, aby pomóc nam na przykład ustawić światło i będzie ten spektakl obsługiwał na sobotnim pokazie. Pomogło nam wiele osób, m.in. Olga Chajdas, Ewa i Maciek Kowalewscy, Aldona Krasucka, Monika Grochowska, Piotr Litwic. Przede wszystkim podziękowania należą się Agacie Kabat, która ten spektakl wyprodukowała, była i jest dobrym duchem tego przedsięwzięcia, wspierała nas na próbach. Zawsze traktuję jak cud bezinteresowne oddanie i życzliwość. Chciałbym, żeby ten niewielki spektakl dał również satysfakcję publiczności, bo w gruncie rzeczy jest o tym, że warto walczyć i samo jego powstanie udowadnia, że warto walczyć. W końcu, jak mówi pani Threadgoode: Bóg nigdy nie zamyka jednych drzwi, jeśli nie chce otworzyć drugich.

Aż chciałoby się krzyknąć: Towanda!

Ale z tym poczekam do premiery.

foto: Piotr Litwic