Książka jest jak modlitwa

Andrzej Piszczatowski

Od rana myślę o Andrzeju Piszczatowskim, o którego śmierci dowiedziałem się rano. Andrzej Piszczatowski był wspaniałym reżyserem słuchowisk Polskiego Radia, ale zrealizował też na przykład w radiu TOK FM moją sztukę „First Lady”. Był współtwórcą i aktorem legendarnego Teatru Domowego, działającego w stanie wojennym. Początkowo Teatr Domowy dawał spektakle w mieszkaniu Ewy Dałkowskiej, później Andrzeja Piszczatowskiego i innych. Na spektaklach był poczęstunek, w razie „nalotu” zdarzenie miało udawać przyjęcie. Teatr przenosił się, ale nie udało uniknąć się aresztowania. Działalność Teatru Domowego to właściwie opowieść filmowa. Andrzej Piszczatowski był najpierw aktorem Teatru Wybrzeże, a potem Teatru Powszechnego, gdzie ostatnio zagrał w „Czarownicach z Salem” w reżyserii Izabelli Cywińskiej, również na scenie Teatru Na Woli, gdzie pracowałem. Spokojny, piękny człowiek, o którym dzisiaj myślę. Dziwnie widzieć dzisiaj profil pana Andrzeja Piszczatowskiego na Facebooku.

Uciekam w czytanie.

Książka jest jak modlitwa – przekonuje Dorota Masłowska w rozmowie z Agnieszką Drotkiewicz, zamieszczonej w książce „Jeszcze dzisiaj nie usiadłam”, o której pisałem przed chyba dwoma albo trzema dniami. Jestem fanem Masłowskiej, uważam, że zrobiła coś bardzo ważnego dla języka prozy i dramatu. Uwielbiam jej spostrzeżenia, analizy i diagnozy. Do swojego Moleskine’a poświęconego lekturom przepisałem parę cytatów z tej rozmowy.

„Mam głębokie przekonanie, że książki są jak modlitwy(…) Książka jest jak modlitwa – słowa, które zawiera, są tak długo międlone w mózgu, tyle razy czytane, przepisywane, obrabiane, myślane, że po prostu zostają w pewnym momencie skierowane do realizacji”.

„Słuchanie jest odmianą czytania z fusów”.

(o sobie i obserwowaniu życia) „Jedziesz tym autobusem, czujesz zaduch, widzisz z bliska znużone twarze i poplamione płaszcze, ale jesteś w tym na własne życzenie, w każdej chwili możesz wysiąść, poza tym to cię ciekawi i ta ciekawość paczy ten obraz”.

Lektura tej książki Agnieszki Drotkiewicz daje mi dużą frajdę. Tak fajnie pozwala swoim rozmówcom mówić, jakby ich nie pilnowała, jakby ją wszystko ciekawiło, jakby przez moment nie była znudzona, pyta z pasją, słucha jak snują opowieści. Wspaniała rozmowa (a właściwie dwie) z Basilem Kerskim o Polsce, Niemczech, Iraku, europejskiej tożsamości, o tytanicznym wysiłku Jerzego Giedroycia, wreszcie o drzewach morelowych. W Agnieszki rozmowach jest miejsce na wszystko, często na fragmenty, które pozornie do siebie nie pasują. Wspaniała rozmowa z Bellą Szwarcman-Czarnotą, do której pewnie jeszcze wrócę. Ciekawie mówi Monika Richardson na przykład o tym, że wywiady w telewizji kompletnie nie zdobywają widza, że nie lubimy ich oglądać, że są w Polsce mniej popularne niż w innych krajach. Zastanowiło mnie, dlaczego. A może po prostu już nie potrafimy się skupić?

Podglądam tę Agnieszkę jak tka swoją książkę i jak wiele z tego wynika. Znakomita książka. Wracam do lektury.

Kanon na nowy blog, odcinek 54

Dzisiaj o swoich najważniejszych książkach opowiadają Kamila Łapicka, teatrolog i Andrzej Łapicki, legendarny aktor i reżyser. Bardzo, bardzo się cieszę.

Kamila Łapicka

1. Astrid Lindgren, „Dzieci z Bullerbyn”– nagroda z I klasy podstawówki. Przez całe dzieciństwo leżała na moim stoliku nocnym w domu dziadków. Czytałam ją od nowa w każde wakacje, jeszcze do niedawna. Moim alter ego była pewnie super zaradna i racjonalna Britta, chociaż w głębi duszy bliżej mi było do wesołej Anny – obiektu westchnień wszystkich (trzech!) chłopców.

2.     Mario Vargas Llosa, „Wojna końca świata”– czytana w najtrudniejszym, jak dotąd, momencie życia, rewelacyjnie teleportowała mnie do innego wymiaru.

3.     Dostojewski w całości.

4.     Robin U. Russin, William Missouri Downs, „Jak napisać scenariusz filmowy” – dla analfabetów i zaawansowanych, zupełnie, jak „Teatralny alfabet…” Tadeusza Nyczka, obie przystępne, z humorem i bardzo na temat.

5.     Polsko – hiszpański słownik obrazkowy – lektura dla zmęczonych.

Andrzej Łapicki

Wersja pierwsza: 5 x „Lalka” Prusa – arcydzieło, najlepsza książka napisana po polsku, czytam co roku.

Wersja druga (rozszerzona):

1.     „O zabijaniu” Dave`a Grossmana – anatomia (wojennego) morderstwa z zimną krwią, bardzo ciekawa psychologicznie.

2.     „O dwóch takich, co ukradli księżyc” Makuszyńskiego – ulubiona książka z dzieciństwa.

3.     „Hamlet” Shakespeare`a – najciekawszy dylemat człowieka.

4.     „Portret Doriana Greya” Wilde`a – mistrzowski opis epoki.