Książki o książkach

Jeszcze lato nie zagościło na dobre, a już idąc do kiosku po Gazetę szedłem po suchych pożółkłych liściach. A chciałoby się więcej słońca.

Kupiłem drugi numer magazynu „Książki” wydawanego przez Agorę, czekałem długo, bo pierwszy ukazał się przed wakacjami i był bardzo dobry. Ten zapowiada się na jeszcze lepszy, przynajmniej tyle mogę napisać po przekartkowaniu i przeczytaniu kilku tekstów, w tym znakomitego tekstu Pawła Smoleńskiego „Sir Roger i bestie” o sir Rogerze Casemencie, który walczył z feudalizmem w Afryce, Ameryce Południowej, a później także walczył o wolność Irlandii. Tak się złożyło, że wczoraj dostałem z  Wydawnictwa Znak najnowszą powieść noblisty Mario Vargasa Llosy „Marzenie Celta” (wyjdzie 6 października), której bohaterem jest właśnie Roger Casement, a ponieważ wieczorem zacząłem powieść podczytywać, i ponieważ dzisiaj trafiłem na tekst Pawła Smoleńskiego o prawdziwym Casemencie, natychmiast ten tekst pochłonąłem, zwłaszcza że napisany jest wspaniale i pokazuje, jak bardzo skomplikowaną był postacią, skazany na karę śmierci za zdradę. Podobno Joseph Conrad powiedział, że bez Casementa nie powstałoby „Jądro ciemności”. Wiele narosło legend wokół jego biografii, dzisiaj już trudnych do przesiania od prawdy. Obrońca zniewolonych, aktywista wolnościowy, partyzant kolaborujący z Niemcami, być może pedofil. Prowadził dzienniki, które podzielono na tzw. białe (m.in. jego działalność na rzecz ludności z Wolnego Konga i walka z feudalistami), czarne (seksturystyka, jaką miał uprawiać) – do dzisiaj nie rozstrzygnięto, czy te czarne nie zostały spreparowane przez przeciwników, żeby silniej rzucić w niego oskarżenie o zdradę. Niektórzy mówią, że w ogóle nie istniały. Z tekstu Pawła Smoleńskiego jawi się skomplikowana, trudna, niejednoznaczna biografia. Dlatego tak ciekawy jestem powieści Mario Vargasa Llosy, pierwszej powieści, jaką napisał po odebraniu nagrody Nobla. Poza tym w „Książkach” spory tekst o książce Patti Smith „Just Kids”, którą tutaj szczegółowo omawiałem chyba w styczniu, rozmowa Miłady Jędrysik z Umberto Eco a także fragment głośnej książki Sebalda „Wojna powietrzna i literatura” w przekładzie znakomitej Małgorzaty Łukasiewicz, która ukaże się wiosną 2012 w WAB. Nowy numer „Książek” to blisko 75 stron, nie można przegapić, również aby się zorientować w tym, co czyta się na świecie, w magazynie znalazło się bowiem omówienie 50  książek, które czyta świat, a które u nas jeszcze nie wyszły. Obłożyłem się gazetami. Mam do doczytania dwa ostatnie numery „New Yorkera”, w tym sprzed tygodnia jest znakomity tekst o Zofii Posmysz, jej „Pasażerce” i operze Weinberga, która gości w kolejnych teatrach operowych świata (a także wyszła na blue-ray). Wśród ilustracji jest także rysunek Agaty endo Nowickiej, współpracującej już właściwie stale z „New Yorkerem”.

Ponieważ idę jutro na wywiad z Dorotą Masłowską, słuchałem dzisiaj różnych jej wypowiedzi i wśród nich była jedna, z którą się absolutnie utożsamiam. Że czas dzieli się na ten przyjemny, kiedy pisze i na ten nieprzyjemny, kiedy nie pisze. I chociaż wciąż nie mogę zabrać się za większą formę, po ostatniej powieści „Złodzieje koni”, to chętnie piszę bloga,  zapisuję te cyberstrony.

Jeszcze przejrzę ten wpis, czy nie napisałem głupot i kliknę „opublikuj”.