życie raz jeszcze

No i Orhan Pamuk. Jak ja lubię tak zaczynać zdania i opowieści, od środka. Tak się złożyło, że w warszawskiej księgarni Traffic omal wszystkie książki Pamuka mają obniżone, nawet bardziej niż o połowę, ceny. Kupiłem więc kilka tytułów. Wczoraj otworzyłem powieść „Nowe życie” i jej początek powinienem wpisać jako motto nie tylko tego bloga o książkach, ale również jako motto „kanonu na nowy blog”, który prezentuję od tygodni, czyli kanonu książek, które zmieniają życie.

Na razie przepisuję tutaj:

Przeczytałem kiedyś pewną książkę i całe moje życie się zmieniło. Już od pierwszej strony tak silnie na mnie podziałała, że miałem wrażenie, jakbym odrywał się od krzesła, na którym siedziałem, i od stołu, na którym leżała książka. Chociaż byłem przekonany, że moje ciało oddala się ode mnie, to tkwiłem na krześle i przy stole całym sobą(…) Był to wpływ tak ogromny, że wydawało mi się, iż spomiędzy jej kartek bije światło, które uderza w moją twarz; światło, które mąci mój umysł i jednocześnie go rozjaśnia. Pomyślałem, że dzięki niemu będę mógł stworzyć siebie na nowo.

Kolejna książka zdecydowała za mnie. Wiem już gdzie pomieszkam w najbliższych dniach. No, może od piątku. Bo dzisiaj jeszcze premiera spektaklu „Wyspy” mojej przyjaciółki Renate Jett, zaś jutro prowadzę w Gazecie Wyborczej spotkanie z Robertem Więckiewiczem (o 19), a chyba od 21 będę w audycji radia TOK FM. Dni zapełniają się. Poddaję się temu rytmowi.

No i oczywiście Orhan Pamuk.