pięć pór roku

To zobaczyłem wracając dzisiaj z ogrodu...

Świat jest wielki, a zbawienie czai się za rogiem – to tytuł bułgarskiego filmu, jaki obejrzałem w weekend, w którym wybitną rolę zagrał Miki Manojlović, znany z filmów Kusturicy. Przywraca wnukowi, który w wyniku wypadku doznał amnezji, pamięć, daje mu przeszłość, a tak naprawdę jest dla niego kimś w rodzaju buddyjskiego mnicha, uczy go się uczyć – tak bym to najprościej określił. Od razu przypomniałem sobie wielki koreański film Kim Ki-duka „Wiosna, lato, jesień, zima… i wiosna”. Nie znaczy to, że oba te filmy są podobne, ale na mnie zadziałały w podobny sposób. Przypomniały, że należy nie tylko patrzeć, ale również zauważać, że każdego dnia należy uczyć się patrzeć i słuchać.

Nie wiem, przechodzę może jakiś proces wewnętrzny, po ciężkim, chwilami bardzo ciężkim roku wybudzam się, zbliżająca się jesień jest dla mnie jak wiosna. Nie, nie zamieniłbym tego roku. Potrzebowałem go.

Dopiero teraz uświadamiam sobie, że zawodowo zrezygnowałem z różnych propozycji świadomie, chyba pierwszy raz w życiu zacząłem rezygnować. Dzisiaj wiem, że ta rezygnacja również była mi potrzebna. Dzięki niej mogę iść, na własnych nogach.

Jak u Kim Ki-duka miałem pięć pór roku, żeby się wybudzić.