podobno istnieje świat niewidzialny

Maria Kornatowska, foto Tomasz Stokowski

Z jesienią trudno się rozstać. To niewątpliwie najpiękniejsza nowojorska pora roku. Drzewa w Central Parku rozkwitają barwami. Błękit nieba przybiera odcień paryskiej mgiełki. Słońce już nie pali i robi się niemal pieszczotliwie. Niby jest melancholijnie i nostalgicznie, ale radość jakaś dziwna, nadzieją podszyta, wisi w powietrzu. Życie bywa piękne – można stwierdzić bez zbytniej przesady.

To fragment książki Marii Kornatowskiej „Rozmyślania przy makijażu. Życie codzienne Nowego Jorku” (Instytut Wydawniczy Latarnik, Michałów-Grabina 2007). Tę książkę bezwstydnie chwaliłem i cytowałem wiele razy, w poprzednim blogu. Do dzisiaj, kiedy mam gorszy nastrój, otwieram ją na przypadkowej stronie i wraz z autorką włóczę się ulicami Nowego Jorku, zaglądam do małych antykwariatów, na bazary, pchle targi, do kin i do teatrów. To jedna z najbardziej antydepresyjnych książek, jakie czytałem. Pani Maria Kornatowska trochę z niedowierzaniem słuchała mojego zachwytu nad jej książką, ale naprawdę „Rozmyślania przy makijażu” wiele razy przywracały mi dobry nastrój. Dzięki nim doskonale znam Nowy Jork, chociaż nigdy nie byłem w Ameryce.

Maria Kornatowska napisała kilka książek, w tym te najważniejsze, poświęcone swojemu ukochanemu reżyserowi Federico Felliniemu. Nie wiem, czy był w Polsce, ba, czy był w Europie ktoś kto lepiej znałby jego kino i biografię i z równą pasją potrafił o tym opowiadać.

Naprawdę trudno jest przyswoić, zrozumieć i uwierzyć w dzisiejszą wiadomość. Maria Kornatowska zmarła dzisiaj rano, w Łodzi, gdzie mieszkała. Czytałem wiadomość, jaką zostawił na facebooku Łukasz Maciejewski, a jakbym nie rozumiał jej treści.

Maria Kornatowska była wybitnym krytykiem filmowym, jak mówią jej studenci z łódzkiej filmówki, rozkochującą w sobie i w kinie profesorką. Miała charyzmę. Była światowym, pełnym człowiekiem z apetytem na życie. Podobno nikomu nie powiedziała, że ma raka. Odeszła po cichu, po swojemu – jak napisał Łukasz Maciejewski – z klasą.

Jeden ze swoich tekstów zaczęła cytatem z Woody’ego Allena: „Nie ulega wątpliwości, że istnieje świat niewidzialny, pytanie tylko – jak daleko od midtownu i jak długo jest otwarty”.

Po lewej stronie ekranu siedzi kot Alfredo, po prawej stoi drzewko bonsai, patrzę na ogród. Kot Tutka śpi w szafie, na swoim ulubionym kocu. Książka „Rozmyślania przy makijażu” na krawędzi biurka. Życie bywa piękne – można stwierdzić bez zbytniej przesady. Bywa też niezrozumiałe i przejmujące, zwłaszcza kiedy nie przygotowało nas na to, że może odejść po cichu.

MARTA FOX

CIERPIENIE

Uczę się cierpienia po ziarenku po kamyku

powoli po kilka herbat dziennie

po noc w której nie śpię

po sen w którym otrząsam koszmary

po kokon z którego się wreszcie odwinę

i odfrunę

(z tomiku „Rozmowy z Miro”, mamiko, Nowa Ruda 2011)