dwa metry nad ziemią

Trochę słońca, a ja zapełniam kalendarz. Za chwilę wrzesień i znów różne spotkania autorskie, promocje książek, wrócę do swojego rytmu. Wiem już, że będę prowadził spotkania z Hanną Krall, Robertem Więckiewiczem, w październiku także z Małgorzatą Szejnert i Wojciechem Jagielskim. Mam też kilka ciekawych propozycji wywiadów. Zaczynam podczytywać, smakować, czekam na nowe książki – już niedługo w Znaku powinna wyjść biografia ks. Jana Twardowskiego „Ksiądz Paradoks” Magdaleny Grzebałkowskiej, a później w WAB też biografie Zofii Nałkowskiej (oczywiście pióra Hanny Kirchner) i Haliny Mikołajskiej (napisana przez Joannę Krakowską).

Mam też zamiar zacząć dokumentację do nowej książki, która od wielu tygodni chodzi mi po głowie. Czuję, że to będzie bardzo ciekawa, długa przygoda. W sierpniowym „Zwierciadle” była moja rozmowa z Hanną Krall, która mówi, że „Biała Maria” to jej ostatnia książka i że jeśli czegoś będzie jej brakowało, to dokumentacji, rozmów z bohaterami, tych okruchów, które odsłaniają się zupełnie przypadkiem. To ważna, trudna i piękna część zawodu. Pisanie jest już właściwie luksusem, niełatwym, ale jednak luksusem. Znakomita dziennikarka Wiesława Czapińska, która odeszła w ubiegłym roku, rozczuliła mnie kiedyś mówiąc: „dziennikarstwo to jest piękny zawód, gdyby nie trzeba było pisać”. Mnie też właściwie satysfakcjonuje rozwikłanie zagadki, odkrywanie materiałów, właśnie dokumentacja. Tyle że to jeszcze trzeba potem wszystko opisać.

Dzisiaj kolejna rocznica śmierci Pawła Jasienicy. Pamiętam dokładnie, jak pracowaliśmy nad trzyodcinkowym dokumentem „Polska Jasienicy” dla TVN, którego byłem współscenarzystą i też dziennikarzem próbującym prowadzić po tej historii, rozwikłać śledztwo. Wchodziliśmy do domów Władysława Bartoszewskiego, Jana Olszewskiego, Marii Iwaszkiewicz, Ryszarda Matuszewskiego, wielu postaci, które go znały. I to był najciekawszy moment tej pracy. Później długo powstawał film, montaż – ale to do tamtych spotkań chętnie wracam. Pamiętam, że na kolaudacji pan Edward Miszczak powiedział, że wartością tego filmu jest również to, że jesteśmy w domach, pokazujemy wnętrza domów postaci znanych, często autorytetów, coś, co widz ogląda po raz pierwszy. (Film można obejrzeć na stronie www.vod.onet.pl)

Kiedy mam zajęcia ze studentami, opowiadam zawsze, że Melchior Wańkowicz będąc młodym człowiekiem jechał pociągiem. Zrobiło się ciemno. Pociąg zbliżał się do jakiejś stacji. W oddali widać było dom, w którym paliły się światła. Nie miał tam wysiadać, ale bardzo chciał się przekonać, co jest za tamtymi oknami. Wysiadł, zapukał do drzwi w tamtym domu i został dziennikarzem.

Ten zawód stale daje możliwość poczuć coś po raz pierwszy.

Kot Alfredo ma w nosie moje bajania, w ogóle rzucił czytanie na rzecz leżenia na słońcu. Z tego kota będzie kompletny analfabeta, a chciałem żeby choć w połowie był taki jak Iwan, słynny kot Tadeusza Konwickiego.

*

MARTA FOX

SZYJĄCA

Basi Doniec

Ona szyje

fastryguje przycina przerabia

sukienki na bluzki z dwóch bluzek trzecia

im więcej szycia tym mniej bólu

im więcej bluzek tym krótszy dzień

im krótszy dzień tym myśli łagodniejsze

Ona szyje

wszywa zamki rozpruwa szwy

wiecie ile mam bluzek pyta

nie zgadniecie ile lat tyle bluzek

ile wieszaków tyle nadziei

Ona szyje

równo prosto mocno

przeskakuje dwa metry nad ziemią

dwa metry pod niebo

ile ściegów tyle ścieżek

ile bluzek tyle jutra

(z tomu „Rozmowy z Miro”, mamiko, Nowa Ruda 2011)