słodki-słony

Naprawdę umiem jeśćUcieszyła mnie wiadomość, że Agora dodrukowała nowy magazyn „Książki”, bo znaczy to, że chcemy czytać. Niech już ci wszyscy decydenci przestaną nam wmawiać, że nie należą się nam żadne treści, bo ich nie chcemy, że musi być głupiej, słabiej, smutniej, że powinno być lżej, jak najmniej treści. Sukces „Książek” potwierdza naszą potrzebę. Pierwszy numer, który wyszedł, znakomity. To, co go wyróżnia to na przykład 50 książek, które wydano na świecie a warto je przeczytać, a nawet wydać u nas. Mam nadzieję, że to pismo będzie trzymało swój poziom.

W „Gazecie” teraz każdego dnia mnóstwo o czytaniu. Cieszę się, że „Gazeta” podjęła ten temat. Dlaczego nie miałoby w niej być cyklu „Czytać po ludzku”? Na dzisiejszych warszawskich stronach „Gazety” jest rozmowa Beaty Kęczkowskiej ze mną o czytaniu, ale głównie o tym blogu i kanonie najważniejszych książek. Tekst jest tutaj:

Czytanie jest sexy

Czytanie ratowało mnie tyle razy. Rozjaśniało sprawy, albo pozwalało z nich wyjść. Czytanie w domu i na wakacjach.

A ponieważ siedzę w Warszawie, zrobiłem sobie dzisiaj ekspresowe wakacje, bo przecież wakacje to przyjemności. Poszedłem do lokalu Magdy Gessler „Słodki-słony” na mojej ulubionej warszawskiej ulicy, Mokotowskiej, bo miałem ochotę zanurzyć się w czekoladzie. A jeśli gdzieś jest bezwstydnie słodka, gęsta i odurzająca czekolada, to właśnie tam, tort czekoladowo-truskawkowy. Słodki, gęsty truskawkowy krem, czekoladowy tort oblany gęstą czekoladą i truskawki. Bezwstydnie duża porcja. Po prostu all inclusive. I tego mi dzisiaj było trzeba.

A teraz mam ochotę wrócić do jakiejś z książek amerykańskiej mistrzyni kuchni, Julii Child. Może do jej wspomnień „Moje życie we Francji”. Na pytanie męża, co umie najlepiej, Child odpowiedziała: „Jeść”.

Smacznej lektury.