Smażone zielone pomidory

Evelyn Coach (Kathy Bates) i Pani Threadgoode (Jessica Tandy). Ela gra obie.

Wiem, że trudno w to uwierzyć, ale nadal wypakowuję książki. Jasne, gdybym to robił bezmyślnie, ustawiał „jak leci”, pewnie miałbym już zapełnioną bibliotekę, ale chcę, żeby był w tym sens, że tu literatura faktu, tam proza. Na przykład dwa dni szukałem pudła z literaturą reportażową. Wciąż jeszcze zostało sporo kartonów i zaczynam się martwić, czy zmieszczę tę bibliotekę. Nie mam pojęcia, jak mieściła się w poprzednich mieszkaniach. Ustawiam i denerwuję się, że tak upieram się przy segregowaniu książek. Chyba Aga Drotkiewicz powiedziała mi kiedyś, że jakiś jej znajomy ułożył książki kolorami okładek, tu niebieskie, tam czerwone. Fantazja, ale obawiam się, że trudno mu potem cokolwiek znaleźć.

Mieszkam w książkach od lat. Jedyny świat, do którego warto uciekać. Chciałbym już uporać się z tymi pudłami, już zamieszkać, usiąść przy biurku, pisać. Jeszcze chwila, kilka dni.

Uporałbym się szybciej, ale mam zajęcie, bo kończę reżyserowanie monodramu według „Smażonych zielonych pomidorów” Fannie Flagg, w którym gra Elżbieta Czerwińska, a który pokazujemy w ramach 9. Ogólnopolskiego Przeglądu Monodramu Współczesnego w Teatrze Stara ProchOffnia 14 maja. Pracujemy nad tym spektaklem, w co pewnie trudno uwierzyć, od dwóch lat. Najpierw bardzo długo powstawał scenariusz (nie było łatwo zamienić tę historię w monodram), potem próbowaliśmy w mieszkaniu na Prezydenckiej, teraz kończymy próby w teatrze. Ela ciągle mnie zaskakuje swoją odwagą, ambicją i pracowitości. Tak naprawdę to już czwarty raz, kiedy pracujemy razem. Najpierw robiliśmy w TVP Kultura monodram „Kochany synu” Ani Mentlewicz (zresztą szedł na żywo ze studia), potem zrealizowaliśmy teatralną wersję tego tekstu z prapremierą na festiwalu monodramów w Częstochowie, potem realizowaliśmy dla pewnego społecznego programu monolog z większego projektu „Opowieści o raku”, wyszedł na dvd jako dodatek do podręcznika dla studentów medycyny, teraz zanurzamy się w pięknym świecie Fannie Flagg i jej bohaterek Evelyn Coach i Pani Threadgoode. Zobaczymy, gdzie nas ta przygoda zaprowadzi

Dwa lata temu napisałem do Fannie Flagg osobisty list z prośbą o zgodę na ten spektakl. Dołączyłem do niego nagrane na dvd role Eli i swoje dramaty tłumaczone na angielski. Zaskoczył mnie i uszczęśliwił telefon ze Stanów: „Róbcie!”. Robimy. Dużo było problemów i przeszkód, ale mam nadzieję, że teraz już nic nie stanie na drodze.

Mnie samego zaskakuje ta przygoda, bo wliczając pierwszy reżyserowany przeze mnie spektakl w TVP Kultura „Naznaczeni” z Tomirą Kowalik i Urszulą Dudziak, przed kilku laty, „Smażone zielone pomidory” to w sumie piąty mały spektakl, jakiego się podjąłem. Jak powiedział o sobie Woody Allen – Jeszcze nigdy brak kompetencji nie powstrzymał mnie przed zaangażowaniem się z entuzjazmem. Teatr to piękna ucieczka.

Zamieszkuję nowe miejsce. Moje ulubione miejsce to jedno z krzeseł przy stole w kuchni, kiedy patrzy się z niego przez całe mieszkanie na okno w salonie, widać za nim tylko świerki. Zupełnie jak na wakacjach.

Kot Tutka wciąż zestresowany, jeszcze nie rozumie, skąd zmiana adresu, ale zaprzyjaźnia się z czarnym jak ona sama kotem sąsiadów. Ma teraz dużo wrażeń. Śpi do rana, chociaż przez lata budziła się o czwartej, piątej nad ranem i dawała popalić. Ale przecież mieszkamy u kotów, a nie koty u nas.