płótno

Pierwszy dzień wiosny i słońce, jakie na szczęście wróciło po zaćmieniu zmotywowało mnie do powrotu na łono b(l)oga. I naprawdę postaram się bywać tu regularnie a także kontynuować przerwany „codziennik”. Z nadzieją zaglądam w wiosnę, ale też wychodzę z zimowo-wiosennego przesilenia zaziębiony, otumaniony, jakbym był z waty. Zbieram siły przed kolejnym spotkaniem promującym moją nową książkę „Obecność. Rozmowy”, które już w ten poniedziałek (23 marca) o 18.00 w warszawskim Empiku na Marszałkowskiej. Serdecznie zapraszam.

Ciągle jeszcze mam echa promocji tej książki, jaka miała miejsce w Teatrze Studio w poniedziałek. Że było poruszająco i osobiście, że rozmowy istotne (prowadził Jerzy Kisielewski). Cieszę się, że tylu bohaterów książki mogło w tym spotkaniu wziąć udział. Były Krystyna Morgenstern, Alicja Kapuścińska, Paula Sawicka, Joanna Sobolewska-Pyz, Zuzanna Janin. Był Leszek Sankowski. A fragmenty rozmów czytała Małgorzata Rożniatowska. Wieczór był dla mnie ważny z wielu powodów. Przede wszystkim była to dokładnie druga rocznica śmierci Agaty Kabat, której książka jest dedykowana. A spotkanie odbywało się w teatrze, w którym pracowała do końca (zajmowała się impresariatem spektakli). Miało dla mnie duże znaczenie, że to właśnie Małgosia czytała fragmenty, bo Agata woziła nasz monodram „Uwaga – złe psy!” i się z Małgosią bardzo przyjaźniła. No i ważne, że przyszło tyle osób, które Agatę znały, które się z nią przyjaźniły, również rodzina. Ważne było też dla mnie, że tego właśnie dnia podpisaliśmy umowę na nową książkę z moją nową agentką, Renatą de La Chapelle. Wszystko ma swoje znaczenie, traktuję te znaki i sploty z szacunkiem. Relację z poniedziałkowego spotkania można obejrzeć pod tym linkiem (nagrał Przemysław Wiszniewski):

spotkanie w Teatrze Studio

Ta książka „Obecność”, osobista choć opowiada głosami innych, szczera, bo moi rozmówcy obdarzyli mnie szczerością, musiała powstać, bo musiałem nazwać, zapisać, zrozumieć. Zapisać obecność nieobecnych. Ich energię i jasność. Mam nadzieję, że będzie też ważna dla innych.

Niedawno Magdalena Łazarkiewicz pokazała film o swoim mężu Piotrze „Nie-obecność”. Przejmująca, zapadająca w pamięć opowieść o człowieku, który zostawiał ślad w innych, również we mnie. Było w Piotrze coś, co zostało w innych na zawsze. I film Magdy tego dotyka. Mówi też o znakach, które pojawiają się nawet, kiedy zapieramy się, że mają znaczenie. Wiele z tego filmu we mnie zostało. Choćby zdanie Antka, syna Magdy i Piotra, że każdy z nas, dla których Piotr był ważny zapamiętał ostatnie spotkanie, ostatnią rozmowę i jakiś znak w nich zawarty, rodzaj przeczucia, czy pożegnania. A czy nie było tak za każdym razem? Czy za każdym razem Piotr nie żegnał się jakby to było ostatnie spotkanie? – pyta Antek. I jeszcze scena odnosząca się do „Kartoteki” Różewicza w reż. Piotra Łazarkiewicza. Grający w niej Wiesław Komasa pyta: czy to już wszystko. Widzimy nieruchomą twarz mamy Piotra. I słyszymy jej głos: tak, to już wszystko synku.

Wracam do nieobecnych. Dalej prowadzę tę rozmowę. Dopiero niedawno uświadomiłem sobie, że moją książkę rozmów „Wolne” kończy rozmowa z Magdą Łazarkiewicz o Piotrze, o jego obecności. I chyba tam właśnie zaczyna się moja książka „Obecność”. Bo to jest ten temat. Temat, który trwa.

Fotel Olgi Boznańskiej

We wtorek zawieźliśmy z mamą kwiaty, jakie dostałem na spotkaniu w Teatrze Studio do Agaty, na cmentarz. Potem pojechaliśmy do Muzeum Narodowego na kapitalną wystawę Olgi Boznańskiej. I tam nagle zobaczyłem jej fotel. Stał kiedyś w jej paryskiej pracowni. Przetrwał. Jest. A płótno, które położone jest na fotelu z okładki mojej książki to pewnie Jej portret. Bo zapisywała siebie. Właściwie do końca.