Gdynia

Nie lubię tutaj pisać zdawkowo, a na dłuższy wpis nie miałem czasu ani siły. Już nawet budzę się przerażony, że nie zdążę wszystkiego, co zaplanowane na ten dzień. W końcu jakoś daję radę i mam często frajdę.

Orłowo

W weekend cudowna Gdynia i zjawiskowa jak na maj pogoda. Pojechałem na otwarcie festiwalu teatralnego R@port, ale przede wszystkim na uroczystość wręczenia nagrody w I Konkursie im. Andrzeja Żurowskiego dla młodych krytyków teatralnych. Przez Prezydenta Gdyni, pana Wojciecha Szczurka, który jest jednym z niewielu (jeśli nie jedynym) prezydentów polskich miast naprawdę wspierających kulturę i wierzących, że do rozwoju społeczeństwa obywatelskiego ale i rozwoju miasta kultura jest niezbędna, zostałem powołany do kapituły tej nagrody, w której są twórcy i badacze różnych sfer teatralnych – Bożena Frankowska, Maria Napiontkowa, Sławomira Łozińska, Maciej Prus, Krzysztof Miklaszewski i Tomasz Miłkowski (przewodniczący). Ale bez wątpienia najwięcej dla tego konkursu zrobiła Alina Kietrys, którą znam od lat i którą uwielbiam. Jest dziennikarką, w którą można się zapatrzeć – zawodowy mistrz po prostu.

Orłowo

I w tym miejscu bardzo Alinie dziękuję, że to wszystko stało się realne. Inspirujące spotkania jurorów w Warszawie i ważne spotkania w Gdyni. Laureatką została Alicja Muller, urodzona w Gdyni, studentka Uniwersytetu Jagiellońskiego. Cieszę się bardzo, że ten konkurs wystartował. Z jednej strony upamiętnia wybitną postać teatru, jaką był Andrzej Żurowski z drugiej – mamy taką nadzieję – pobudzi krytykę teatralną. Nie ma chyba drugiego w Polsce konkursu, który by krytykę jako gatunek promował. Światło bije z Gdyni.

Sobotni poranek w Orłowie. Spacer plażą prawie do Sopotu, spacer gęstą mgłą. Chyba nigdzie na świecie nie widziałem takiego spektaklu natury. Szedłem oniemiały. Robiłem zdjęcia. Mgła unosiła się na orłowski klif. Cóż to za wspaniałe miejsce! Trójmiasto po prostu kocham. Za każdym razem zaskakuje jakimś zjawiskiem albo fragmentem, który zapada w pamięć.

I tyle miejsc związanych z Agatą, z którą kilkakrotnie jeździliśmy do Gdyni. Ten sam Hotel Gdynia, gdzie kiedyś mieliśmy miłe spotkanie z Ewą Lipską. Ta sama włoska restauracyjka koło hotelu, gdzie chodziliśmy na rybę. I ta sama plaża, którą mam na pulpicie komputera, na której skoczyła w górę, do nieba. Na której tak nam zniknęła.

Orłowo

W dodatku Trójmiasto bliższe niż kiedykolwiek z powodu nowej autostrady. Trzeba nadłożyć trochę kilometrów – z Warszawy właściwie do Łodzi (autostradą), w Strykowie skręcić na autostradę do Gdańska, ale taka podróż zabiera jedynie trzy godziny. Więc do Gdyni dalej obwodnicą ze trzy i pół.

Jestem też szczęśliwy, że pani profesor Joanna Penson, bohaterka mojej książki „Było, więc minęło” znalazła czas dla mnie, że mogliśmy znów chwilę porozmawiać a nawet pospacerować jej ulubioną sopocką „promenadką”. Minął rok odkąd prowadziliśmy nasze książkowe rozmowy, później w lipcu pojechałem do Sopotu autoryzować tekst. W październiku widzieliśmy się zaledwie moment – bo na promocji w Ratuszu Staromiejskim i następnego dnia w Sopocie na obiedzie z wydawcami. Minął czas, a rozmowa jakby czekała na kontynuację, jakby nie była przerwana. To naprawdę jedna z moich najważniejszych zawodowych przygód – poznanie pani profesor.

Powrót do Warszawy poniedziałkowym porankiem, bo wieczorem w Faktycznym Domu Kultury prowadziłem spotkanie promujące antologię reportażu pod red. Mariusza Szczygła „100/xx” z udziałem autorów Anny Ostrzyckiej, Marka Rymuszki i Wiesława Łuki. Oczywiście również z udziałem Mariusza. Bardzo lubię oba warszawskie miejsca reporterów Wrzenie Świata i Faktyczny Dom Kultury. Z FDK-iem mam jeszcze inne dobre skojarzenia – mieszkał w tym budynku pan Zygmunt Broniarek, o którym tu kiedyś pisałem i któremu zawdzięczam trochę dobrych zawodowych doświadczeń.

Orłowo

W każdym razie w kalendarzu gęsto. Dzieje się. Zaczyna się trudny weekend na Targach Książki, bo w sobotę prowadzę spotkanie z wybitnym amerykańskim reporterem Markiem Dannerem i jego kongenialnym tłumaczem Krzysztofem Umińskim, w niedzielę sam biorę udział w Targach (szczegóły w kalendarzu), w niedzielę też prowadzę spotkanie poświęcone Leopoldowi Tyrmandowi w Teatrze Żydowskim. Dużo więc przygotowań, ale i inspiracji. Warszawa w ten weekend czyta. Czytajmy zawsze.

PS Uaktualniłem kalendarz i dodałem linki do nowych tekstów o powieści „Złodzieje koni”, którą będę podpisywał na targach, podobnie jak „Było, więc minęło”.