Fragmenty

Trzynasty grudnia, a właściwie piątek trzynastego. A mnie dzisiaj wpadła w ręce książka Zbigniewa Mentzla „Pod kreską. Ostatnie kwartały PRL”, w której umieścił różne cytaty, wypisy, polemiki, komentarze do – szeroko rozumianych – wydarzeń kulturalnych końca PRL-u. W 1987 roku odwoływał się do tekstu, o którym ówcześni krytycy pisali „niezwykły”, „świadectwo racji”, „przenikliwa analiza historyczno-filozoficzna”, a mianowicie do broszury-wywiadu jugosłowiańskiej dziennikarki Zrnki Novak z generałem Wojciechem Jaruzelskim. Cytuje Mentzel fragmenty genialne:

„A czy Wy, Towarzyszu Generale, wierzycie w ludzkie szczęście?

Wojciech Jaruzelski: Szczęście, jak mi się wydaje jest pojęciem raczej niedefiniowalnym(…) Mogę dać tu pewien osobisty przykład(…) Ponowny wybór na I sekretarza przyjąłem z należną powagą. Ale nie miało to nic wspólnego z uczuciem szczęścia(…)

Zrnka Novak: Jeśli sobie dobrze przypominam – przebywając w Indiach zdołaliście, Towarzyszu Generale, objąć rękoma tamtejszy słynny żelazny obelisk usytuowany w kompleksie świątyń Qutab Minar niedaleko Delhi, co zgodnie z legendą oznacza dobrą wróżbę, zapowiedź spełnienia marzeń, wielkie szczęście. Czy doznaliście jakiegoś szczęścia, które można byłoby z tym zdarzeniem powiązać?

Wojciech Jaruzelski: Niestety, nie udało mi się objąć do końca tego obelisku. Ręce okazały się za krótkie. Tak zresztą i w życiu często bywa”.

*

Z tej samej książki Mentzla dowiaduję się, że w 87 roku 40 procent Polaków w ogóle nie czytało żadnej książki. Mamy rok 2013 i czytam w prasie, że ponad 60 procent Polaków nie czyta żadnej książki. Jak będzie za kolejnych 25 lat? Za to śmierć książki i prasy drukowanej została odwołana, amerykański „Newsweek” od stycznia znów będzie wychodził w papierze.

*

Skoro o czytaniu książek, czytam bardzo magiczną opowieść Renaty Putzlacher „W kawiarni Avion, której nie ma”, napiszę o niej oddzielnie. Czytam oczywiście równocześnie kilka innych książek, żeby poprawić polskie dane statystyczny. – Oczywiście nie dlatego.

*

13 grudnia rok temu. Promocja mojej książki „Wolne” na Foksal, w Krytyce Politycznej. Ważny wieczór. Na spotkanie przyszło kilka bohaterek tej książki – Zofia Posmysz, Irena Rybczyńska-Holland, Alina Świdowska, a świetnie poprowadziła bardzo wnikliwa Marta Konarzewska. Teresa Torańska przysłała mi smsa, że nie będzie, bo źle się czuje. Martwiłem się bardzo. Na spotkaniu była jeszcze Agata Kabat, moja agentka, właściwie zaangażowana była w tę promocję, jak w ogóle w każdą zawodową sprawę mnie dotyczącą. 16 grudnia będę u Agatki, jak każdego miesiąca w tym roku, minie dziewięć miesięcy odkąd Jej nie ma. Będę tamten grudniowy dzień zawsze pamiętał. Mamy z Agatką wspólne zdjęcie, zrobione, kiedy podpisywałem książki, z Gabrytkiem, który wie, że Agatka wyjechała do Indii, na leczenie. Każdego roku w Wigilię albo tuż przed piszę Opowieść Wigilijną dla Przyjaciół, o tym, co wydarzyło się w mijającym roku, co jest ważne. Ten rok był trudniejszy niż inne.

*

W przyszłym tygodniu Ela Czerwińska zagra nasze „Smażone zielone pomidory” w Teatrze Powszechnym. Mieliśmy w tym tygodniu próby, po długiej przerwie. Dopiero z egzemplarza uświadomiłem sobie, że zaczęliśmy nad tym pracować w 2009 roku. A więc mijają cztery lata. Kiedy minęły?

*

„Było, więc minęło” – książka-rozmowa z profesor Joanną Penson wydaje mi się najważniejszym, co dotąd zrobiłem. Jasne, że każda nowa książka jest tą najważniejszą, ale to spotkanie, ta niezwykła opowieść biograficzna pani profesor Penson to prawdziwy prezent, jaki w tym roku dostałem. Każdego dnia dociera do mnie jakaś opinia, list, z których wynika, że jest to książka ważna dla Czytelników. Powtarza się tam jedno zdanie (które w swoim blogowym wpisie wyartykułowała jako pierwsza po lekturze Marta Fox): Kocham Panią, Pani Penson. I właściwie mogę powiedzieć to samo. Ta książka uczyniła mój rok 2013 wyjątkowym, mądrzejszym, bo zrozumiałem, że jeśli minęło, to znaczy, że było. A „było” to też moje przeżycie, moje doświadczenie. Dziękuję.

*

Mariusz Szczygieł dziennikarzem roku, zdjęcie za wyborcza.pl

Gratuluję Mariuszowi Szczygłowi, właśnie dowiedziałem się, że w konkursie Grand Press został Dziennikarzem Roku 2013. To wspaniała wiadomość.

*

Mariusz przez lata wgryzał się w mentalność Czechów. Stąd cytuję, z naprawdę wielką przyjemnością, słowa z rozmowy Łukasza Maciejewskiego z Jiřim Menzlem. Łukasz pozwolił je tutaj zacytować:

Wczorajsza rozmowa z Jiřím Menzlem podczas gali „Grand OFF”.
– Panie Jiří, gratuluję czeskiej nominacji do Oscara dla pana „Donjuanów”, wybiera się pan promować film do USA?
– Skądże, nigdzie nie jadę. To była głupota wysyłać mój film. Procedury nie pozwoliły Agnieszce (Holland) kandydować, ale dlaczego wysłali moją błahą, komercyjną komedyjkę. Kto to wymyślił?
Pewnie wszystko dlatego że jestem już stary i mnie się należy z urzędu.
Ale ja się w to nie bawię, umywam ręce, siedzę w domu i piję wino…
Powiedział mi Jiří Menzel, siedząc w Warszawie przy barze, i pijąc wino.

CZECH STYLE – jak podsumował Łukasz.

*

I w ten sposób jak w dobrej szkole pisania Zygmunta Broniarka, zacząłem Zbigniewem Mentzlem, a skończyłem Menzlem Jiřim.