w ciszy piasków

Nelson Mandela, Bangkok 2004

Druga śmierć Nelsona Mandeli. Pierwsza okrutna, „żart” facebookowy kilka tygodni temu. Był przykuty do łóżka, kiedy jakiś idiota napisał informację o jego śmierci na Facebooku, która natychmiast obiegła świat a nawet agencje prasowe, które zaczęły tę niesprawdzoną informację prasową rozpowszechniać. – Tak świat ostatnio ogłupiał głupimi, którym głowy służą wyłącznie do jedzenia. Tym boleśniejsze odejścia najważniejszych, odejścia autorytetów. Coraz częściej opluwanych i niszczonych. Jakim światem jesteśmy, że stać nas na wyrzucanie mądrych, wykreślanie zasłużonych, zakłamywanie bohaterów?

Nelson Mandela zmarł przedwczoraj. Miał 95 lat. O jego śmierci powiadomił prezydent RPA, Jacob Zuma. Mandela, który 27 lat spędził w niewielkiej więziennej celi w Pollsmoor, był i jest ikoną walki o wolność i równość, człowiekiem, który obalił apartheid, laureatem pokojowej nagrody Nobla. Jak każda z legend walki o wolność później niszczony. Niejednoznaczne są oceny jego działalności politycznej. Na zawsze pozostanie jednak tym, który zmienił świat na lepsze. Jedną z najważniejszych postaci XX wieku. Charyzmatycznym marzycielem o bezgranicznej cierpliwości wierzącym w dobro i w budowę społeczeństwa obywatelskiego.

Nelson Mandela, Bangkok 2004

Zarzucano Mandeli, że za późno zaangażował się w walkę z AIDS. Jego syn zmarł na AIDS w 2005. Ale nie jest prawdą, że dopiero po śmierci syna zdecydował się zaangażować bardziej. Pomijając, że był już starym człowiekiem. Byłem na XV Międzynarodowej Konferencji AIDS w Bangkoku w 2004 roku, w czasie której Nelson Mandela mówił o swojej działalność na rzecz zwalczenia epidemii AIDS w Afryce i na świecie. To było dla mnie ogromne przeżycie zobaczyć na żywo tego legendarnego przywódcę, słuchać jego spokojnego, żeby nie powiedzieć monotonnego wystąpienia, wystąpienia starego, zmęczonego i schorowanego człowieka, jakim już wtedy był. Mieć wielkiego Nelsona Mandelę, mówiąc kolokwialnie: na wyciągnięcie ręki. Do dzisiaj mam przed oczami migawki z tamtego spotkania – moment jego pojawienia się, wejścia, później wystąpienie, jakie wygłosił. Prośby organizatorów aby nie fotografować z fleszem ze względu na jego poważną chorobę oczu. Zrobiłem kilka zdjęć zwykłym aparatem – turystyczną małpką, są kiepskiej jakości, ale dla mnie ważne, zapisały tamten moment. Zamieszczam je tutaj jako wspomnienie tego jedynego razu, kiedy miałem ten wielki zaszczyt aby być gdzieś w pobliżu.

Mandela mówił:

Najbardziej boimy się nie tego, że jesteśmy do niczego.
Najbardziej boimy się tego, że jesteśmy potężni ponad miarę.
To nasza jasna – a nie ciemna – strona nas przeraża.
Zadajemy sobie pytanie, czy możemy być śmiali, błyskotliwi, piękni,
utalentowani i niezwykli.
A czyż właśnie tacy nie jesteśmy?

Pozostawił piękną lekcję. Poruszający filmowy portret Mandeli nakręcił Clint Eastwood opowiadając o jego pasji, mądrości i dyplomacji w filmie „Invictus”. Bardzo polecam tym, którzy nie widzieli.

JULIA HARTWIG

ODCHODZISZ Z KRAINY KWIATÓW

i śpiewających ptaków

wchodzisz w ciszę piasków

i odległego morza

stąpaj ostrożnie

piaski mogą być ruchome

nad tobą niebo spienione obłokami

w tobie

przysypane pyłem lat

głosy tych

którzy nas milcząc osądzili

(z tomu „Zapisane”, Wydawnictwo a5, Kraków 2013)