Odwilż?

Przy porannej kawie. Kot Tutka bawi się swoją nową myszą, Pelasią. Przeglądam gazety, w internecie i w druku. Dyskusja o braku programów o książkach w telewizji publicznej trwa w mediach. W Dużym Formacie wypowiedział się ostatnio na ten temat Krzysztof Varga.

Powiedziałbym, że w ogóle cechą immanentną programów o książkach jest ich nieustanne spadanie z anteny telewizji publicznej, od kiedy pamiętam, ciągle spadały jakieś programy o książkach, szefostwo telewizji co prawda w ich miejsce później tworzyło jakieś nowe programy, ale przecież właściwie tylko po to, żeby móc znów coś zrzucić z anteny. Teraz udało się zrzucić za jednym zamachem dwa, i to dwa ostatnie – „Telewizyjne Wiadomości Literackie” Stanisława Beresia i „Hurtownię książek”. Teraz już zupełnie nic nie spadnie, bo nie będzie miało co spadać.

Odsyłam linkiem do całego tekstu.

Misja publicznej

Natomiast Tadeusz Sobolewski recenzuje program książkowy „Od słowa do słowa” w TVP Kultura (niestety, nie mam Kultury, więc nie mogę się do niego odnieść), finansowany nie przez publiczną, tylko przez Narodowy Instytut Audiowizualny oraz Nagrodę Miasta Gdyni. W odcinku, o którym pisze, o swoich książkach mówili Janusz Głowacki („Good night, Dżerzi”) i Eustachy Rylski („Na grobli”). Pisze Tadeusz Sobolewski m.in.:

„Więc kim jest bohater pana książki, pisarz Sewerynowicz (kuszony w latach 50. najwyższą radziecką nagrodą)?”. Rylski: „Mną”. „To nie jest sympatyczna postać”. „Ja też nie jestem sympatyczny. Gdyby przyszło mi żyć w latach 40.-50., to z ręką na sercu, nie wiem, kim bym się stał”. Kiedy słyszę takie zdania w TVP, czuję, że po latach autorytarnego reżimu nadchodzi odwilż.

Tadeusz Sobolewski – Rylski i Głowacki

Nie przesądzałbym odwilży po jednej jaskółce, ale chciałbym, aby publiczna stała się telewizją opiniotwórczą, w której znów zaczną pojawiać się prawdziwi pisarze, artyści, naukowcy. Wczoraj na przykład na TVP INFO trafiłem na film dokumentalny o Annie Radziwił, historyku kształtującym również jako pedagog świadomość młodych ludzi, nawet w czasach, w których historia była fałszowana. Film wzbogacony był zdjęciami archiwalnymi z TVP, np. Anna Radziwił jako gość programu „Sto pytań do…” (pamiętacie, był taki program), w którym mówi o znaczeniu historii w naszym życiu. I zatęskniłem za takimi, niespiesznymi, pozwalającymi się wypowiedzieć na inne niż polityka tematy, programami.

Iwona Schymalla, szefowa telewizyjnej Jedynki, jakiś czas temu w wywiadzie dla „GW” powiedziała, że nie ma w ofercie programu o książkach, bo nie trafił do niej projekt takiego programu, który warto by zrealizować. A może nie trzeba zaczynać od dramaturgii? Może warto po prosty wpuścić do telewizji inteligentnych ludzi? Kilka lat temu pracowałem przy pewnym talk show dla jednej z prywatnych telewizji. Zapraszałem do niego gości. I chociaż producent najchętniej widziałby w programie kontrowersje mnie udawało się jakoś przekonać do odcinków o kulturze. I tak do jednego z odcinków zaprosiłem gwiazdy opery, m.in. Ewę Podleś i Mariusza Kwietnia, do innego pisarski. Pamiętam, że właśnie na ten odcinek wokół książek było najmniej zgody, a właściwie były same wątpliwości. No, jakoś udało się w końcu przekonać, że warto. Zaprosiłem pisarki z różnych literackich krain i pejzaży, i tak w studio spotkały się Anna Bolecka, Krystyna Kofta, Marta Fox, Izabela Filipiak, Katarzyna Grochola. Do tego programu nie było trzeba prowadzących ani nadrzędnego tematu. Rozmowa między pisarkami była niezwykła. Ekipa pierwszy raz od dawna słuchała bez znudzenia. Producenci byli zaskoczeni tym, jak odcinek „żarł”. Może więc, tak sobie myślę, publiczna telewizja zamiast szukać wydumanej formuły, zacznie po prostu wpuszczać na Woronicza tych, którzy mają coś do powiedzenia. I wtedy dopiero możliwa będzie prawdziwa odwilż.

Kanon na nowy blog, odcinek 7

Wiem z maili i telefonów, że kolejne odsłony naszego Kanonu wzbudzają emocje, odkrywają tytuły warte przeczytania, są powodem do porównań. Czytam propozycje i uzasadnienia i myślę sobie, że te wybory też wiele mówią o ich autorach. Z każdym dniem coraz bardziej lubię pomysł tego książkowego serialu.

Dzisiaj

Mariusz Szczygieł, reporter:

1) „Trudności ze wstawaniem” Hanna Krall. Każda pointa wprawiała mnie w stan odrętwienia.

2) „Matka noc” i „Śniadanie mistrzów” Kurt Vonnegut. Chciałbym napisać te książki. Inspirujące pod każdy względem.

3) „Śmierć pięknych saren” Ota Pavel. Najbardziej antydepresyjna książka świata.

4) „Zamek” Kafka. Powieść totalna, jest tam wszystko.

5) „Papuga Flauberta” Julien Barnes. Zachwycająco nietradycyjne podejście do biografii.

No i nie starczyło mi miejsca na „Amatorki” Jelinek i „Między nami dobrze jest” Masłowskiej.