ja tylko pytam

Felix Baumgartner skakał z przestworzy, oglądałem z emocjami, a kiedy stawiał stopy na małym schodku kapsuły kosmicznej to aż mi się słabo zrobiło, ja bym nie stanął. Powiedział: „Ale ta ziemia mała”. Może i mała, ale ja bym nie stanął. O skoku to już w ogóle nie mówię. A kiedy powiedzieli jeszcze, że Joseph Kitting, którego rekord z 1960 roku Baumgartner pobił, w próbnym skoku stracił przytomność, bo spadochron okręcił mu się koło szyi, to już całkiem osłabłem.

No ale pokonać dźwięk to jest coś. U mnie też przyspieszenie rekordowe. Jeszcze wczoraj w Klubie Księgarza prowadziłem promocje IV tomu publikacji „Dzieci Holocaustu mówią”, zbioru poruszających wspomnień, których fragmenty czytała wczoraj pani Joanna Sobolewska-Pyz. Niezwykle dla mnie wzruszający wieczór z obecnością autorów tych wspomnień, z ich czynnym udziałem, z ich opowieściami, którymi podzielili się również wczoraj. Rodzili się tuż przed wojną lub w czasie wojny, ich prawdziwi rodzice, pierwsze matki i pierwsi ojcowie próbowali ratować, wynosili z getta, prosili kogoś o ich wyprowadzenie, a potem te dzieci trafiały w różne miejsca, również do drugich matek i drugich ojców. Niezwykłe relacje o samotności, o strachu, o rozsupływaniu tożsamości. Jeden z bohaterów powiedział wczoraj: „Byłem zamurowany przez pięćdziesiąt lat”. Ktoś inny powiedział, że dopiero opisanie swoich przeżyć okazało się terapią. To opisywanie, opowiadanie ma wiele funkcji. Uwrażliwia nas, czytelników, zachowuje jakieś fragmenty, które by nie ocalały, pomaga budować tożsamość, bywa terapią. Wielka rola mówienia. Pięknie opowiadała o tym wczoraj pani Katarzyna Meloch, współredaktorka tej publikacji. To było wielkie przeżycie być tam, wczoraj, w tej wspólnocie.

O 22.00 byłem już w Gdańsku. Nocleg u przyjaciółki, której dawno nie widziałem. Rano spacer Długą, gorąca czekolada. o 11.30 wywiad, o który starałem się prawie rok, historia tych starań ma swoje zwroty akcji.

Piszę już z Warszawy. Przede mną praca, bo jutro we Wrocławiu kolejna rozmowa, bo chociaż nienawidzę się przemieszczać, to przemieszczanie się do bohaterów tekstów jest jedynym, które jest poza konkurencją. Z przyjemnością dojadę, gdzie trzeba. Za dwa tygodnie lecę do Izraela, też zebrać dokumentację do swojej pracy. I chociaż życie zawodowe przyspiesza, chociaż bardzo mam duży z tego powodu stres, to bym tej pracy nie zamienił. Nie ma nic ważniejszego niż spotkanie. Rozmowa. Bo gdzie rodzi się świadomość, zrozumienie, wrażliwość jeżeli nie w tym momencie, kiedy obcy ludzie patrzą sobie w oczy.