Tajemnice

Trudno mi było dostać się tutaj w ostatnim czasie z powodu problemów z internetem. Ale już jestem. Mam specjalną antenę na dachu i teraz już śmiiiiga. Myślę więc, że będę tutaj w miarę regularnie.

Trochę pisania w ostatnich dniach. Wczoraj kończyłem duży wywiad z Kayah, który nagrałem dla „Zwierciadła”, chyba osobisty, dla mnie ważny. Lubię ten zawód, za każdym razem zaczynam tę podróż na nowo, z nowym pasażerem czy nową pasażerką, jak w pociągu, gdzie właściwie nawet obcy ludzie wiele mogą sobie powiedzieć. Lubię energię rozmów, wspólne dochodzenie do prawdy. Piszę „wywiad” ale wolę określenie „rozmowa”, bo takie spotkanie powinno dawać coś obu stronom, coś otworzyć, coś rozpalić.

Lubię też wracać do swoich rozmówców. Na przykład z wielką skrzypaczką Wandą Wiłkomirską rozmawiam od lat. Co kilka lat spotykamy się, nagrywam jakiś fragment, dla siebie, coś rejestruję. Coś ważnego dla obu stron. Było mi miło, a nawet byłem wzruszony, kiedy Wanda (bo dostałem tę propozycję, by mówić sobie po imieniu), podpisując mi swoją płytę napisała: „Dla Remka Grzeli, który chyba zna mnie lepiej niż większość ludzi, na pamiątkę naszych rozmów”. Lubię wracać. W mojej książce „Hotel Europa” na niektóre rozdziały składały się rozmowy nagrywane na przestrzeni kilku lat. Może wynika to z tego, że najczęściej, kiedy decyduję się z kimś rozmawiać, to znaczy, naprawdę chcę, naprawdę mnie ta postać interesuje, i nie uważam wcale, że zamknęliśmy wszystko na jednym spotkaniu, na jednej rozmowie.

Do Anny Boleckiej wracam od lat. Wiedzą o tym czytelnicy mojego bloga. Tak się składa, że właśnie rozpoczyna się festiwal Warszawa Singera, na którym będę miał przyjemność prowadzenia dwóch spotkań. Już w sobotę, o 14.30 w Teatrze Żydowskim będę prowadził spotkanie z Anitą Janowską, też dobrze znaną z moich blogowych wpisów, autorką książki, która chyba jako jedyna tak bardzo mnie poruszyła „…mój diabeł stróż”, czyli jej korespondencji z pianistą i kompozytorem, Andrzejem Czajkowskim. Niedawno zamieszczałem tu w dziale „kartki na kulturę” moją rozmowę z Anitą Janowską. Bardzo na to spotkanie czekam. Bardzo się na nie cieszę. A 29 sierpnia o 18.00, również w Teatrze Żydowskim prowadzę spotkanie z dwiema wybitnymi pisarkami, Magdaleną Tulli i Anną Bolecką właśnie. Bardzo jestem ciekawy, bo pani Magdaleny nigdy nie poznałem, a od lat czytam i bardzo cenię jej książki, z jej ostatnią wyjątkową czyli „Włoskimi szpilkami”, nominowanymi do nagrody NIKE. Więc czy mogę narzekać na swój zawód? Podróż za podróżą. Opowieść za opowieścią.

Bo z czego zbudowany jest świat i jego historia jeśli nie z opowieści?

Bo czym bylibyśmy bez słów? I czy bez słów istniałaby jakakolwiek tajemnica?

Isaac Bashevis Singer na Broadwayu... Patrzę na to zdjęcie i myślę o Marii Kornatowskiej, autorce świetnej nowojorskiej książki

Czekając na festiwal Warszawa Singera, znów wyjąłem z biblioteczki zaczytany zbiór wywiadów z Singerem, których autorem jest Richard Burgin. Kupiłem przed laty i ciągle wracam. A znam tę książkę bardzo dobrze.

„Moim jedynym polem bitwy jest biurko albo kolana, na których piszę” – mówi w niej.