i dokąd uciec…

Nie lubię pisać o polityce, chociaż jestem polityczne zwierzę w tym sensie, że śledzę wydarzenia, staram się żyć świadomie w społeczeństwie obywatelskim, mam swoje zdanie, ale tyle miejsc w mediach i sieci zalewa polityka, że tutaj, w blogu, postanowiłem mieć własny ogródek, wolny od polityki. A jednak.

Właśnie o ten ogródek dzisiaj się upominam. Trybunał Konstytucyjny uznał dzisiaj Ustawę o ogródkach działkowych za niezgodną z Konstytucją. Nie mnie oceniać, czy to prawda. Od tego jest Trybunał, a ufam Trybunałowi jako ważnej instancji państwa. Myślę raczej o konsekwencjach, jakie poniesie nie Państwo jako stanowiące prawo, które – jak się okazuje – dotąd działało wbrew zapisom Konstytucji. Konsekwencje poniosą ci wszyscy, którzy nie stanowią prawa, a których skutecznie krok po kroku Państwo spycha na margines. Najczęściej emeryci, którzy uciekają pod gruszę od rzeczywitości działającej jak spychacz. Przyjedzie walec i wszystko wyrówna. Tak określiłbym politykę władz. Politykę „uwalniania” gruntów. Również tych, na których hoduje się kwiaty i hoduje się kulturę (teatry, kina, muzea etc.). Zapłacą ci, których być może nie interesuje polityka, którzy nawet nie mają świadomości, że władzę POD trzyma w swoich rękach prezes będący na tym stanowisku od trzydziestu lat. Nie interesuje ich monopol władzy. W swoich własnych miejscach wybierają przecież swoje, lokalne władze. Wiem o tym dobrze, bo mój Tato działa na terenie ogródków działkowych w swoim mieście. I wiem, że sporo robi, również aktywizuje dzierżawców działek organizując festyny, integrując  ze sobą ludzi. Wiem, jak ważnym miejscem są ogródki działkowe. I ile pracy się w nie wkłada. To nie jest jedynie rekreacja, chociaż też. To również ekologiczne uprawy na własny użytek. Nauka ekologicznej świadomości. Miejsce spotkań i rozmów. Często jedyne wakacje, na które stać. Kilkaset metrów od domu. Trybunał Konstytucyjny powinien wziąć pod uwagę, co podkreślił jeden z sędziów mających odrębne zdanie, również ludzką godność, prawo do wolności, wreszcie ducha, a nie jedynie prawo, które bez ducha mija się z celem. Prawo jest tworzone po to, by coś ludziom dać, a nie po to, by coś im zabrać. Trybunał dał Ustawodawcy możliwość stworzenia nowej Ustawy. Dał na to osiemnaście miesięcy. Po tym terminie, jeśli nowe prawo nie zostanie ustanowione, grunty wrócą do właścicieli, do gmin. Po dzisiejszej, bezczelnej i kompromitującej wypowiedzi Stefana Niesiołowskiego, że jakieś budy nie będą blokować rozwoju miasta, śmiem przypuszczać, że władzy nie zależy na uregulowaniu prawa działkowców do uprawianych przez nich ogrodów. Taki grunt do wzięcia, takie możliwości sprzedaży deweloperom! Już sobie niektórzy zacierają ręce.

Panowie, nasi reprezentanci, zabieranie kultury (które już nabrało rozpędu), zabieranie ogrodów (będących płucami miast) to jest właśnie odbieranie obywatelom wolności, godności, podstawowych praw, które gwarantuje Konstytucja. To jest bezmyślna i wsteczna polityka, właśnie dzisiaj, kiedy do ogrodów się wraca, kiedy zaczyna się na świecie rozumieć ich znaczenie, kiedy na dachach nowojorskich wieżowców uprawia się warzywa i sadzi drzewa, kiedy cena produktów ekologicznych nie jest w stanie rozwinąć ekologicznej świadomości (cena zabija często możliwość sięgnięcia po nie), kiedy jak na wagę złota są takie miejsca jak warszawski ekologiczny bazar w fabryce Norblina. Właśnie teraz likwiduje się na przykład w Warszawie bazar (z warzywami) przy halach Banacha. To znaczy niby się go przenosi, jak będzie zobaczymy – hale Koszyki stoją ruiną, a miało być tak pięknie.

Władza chce być sprawiedliwa, więc sięga do kieszeni ludzi zepchniętych przez nią na margines życia, może znajdzie tam jeszcze ostatniego grosza przeznaczonego na nasiona nasturcji. Zabierze drewniane altanki, wytnie stare grusze i młode jabłonki, przewróci folie i porozbija szklarnie, przejedzie walcem i zrówna, w imię sprawiedliwości. W to samo imię w końcu zamknie ludzi w domach i podniesie czynsze. Zresztą kto będzie miał siłę uprawiać ogródek, musząc pracować prawie do siedemdziesiątki. A wakacje? Przecież można sobie w domu posiedzieć, herbatkę wypić i pooglądać obrady Sejmu, gdzie niezainteresowani obywatelskim społeczeństwem smutni i zanudzeni panowie na swoich „ajfonach” i tabletach będą ustanawiać kolejne prawa dla samego prawa. No, nie tylko dla samego prawa.

Państwo, które nie umie chronić obywatela przestaje być państwem. Staje się administratorem gruntów i budynków, również gruntów i budynków kultury. A jednak wydaje mi się, że społeczeństwo stanie do wyborów i pójdzie rozliczyć tych panów z zaufania, jakim zostali przez wyborców obdarzeni. I skreśli. Może przypomną sobie wtedy piosenkę Jonasza Kofty – Pamiętajcie o ogrodach…

Bluszczem ku oknom
Kwiatem w samotność
Poszumem traw
Drzewem co stoi
Uspokojeniem
Wśród tylu spraw

Pamiętajcie o ogrodach
Przecież stamtąd przyszliście
W żar epoki użyczą wam chłodu
Tylko drzewa, tylko liście

Pamiętajcie o ogrodach
Czy tak trudno być poetą
W żar epoki nie użyczy wam chłodu
Żaden schron, żaden beton
Kroplą pamięci
Nicią pajęczą
Zapachem bzu
Wiesz już na pewno
Świeżością rzewną
To właśnie tu

Pamiętajcie o ogrodach
Przecież stamtąd przyszliście
W żar epoki użyczą wam chłodu
Tylko drzewa, tylko liście
Pamiętajcie o ogrodach
Czy tak trudno być poetą
W żar epoki nie użyczy wam chłodu
Żaden schron, żaden beton

I dokąd uciec
W za ciasnym bucie
Gdy twardy bruk
Są gdzieś daleko
Przejrzyste rzeki
I mamy XX wiek

Pamiętajcie o ogrodach
Przecież stamtąd przyszliście
W żar epoki użyczą wam chłodu
Tylko drzewa, tylko liście

Pamiętajcie o ogrodach
Czy tak trudno być poetą
W żar epoki nie użyczy wam chłodu
Żaden schron, żaden beton