Pogorzelisko

No, stało się. Kot Alfredo złowił pierwszego w życiu ptaka i chciał mi to trofeum przynieść do mieszkania. Z Tutką miałem już przed laty (bo teraz z lenistwa zarzuciła łowy) dużo podobnych doświadczeń i często udawało mi się uratować ofiary. Ptaki zazwyczaj spuszczając głowę udają, że są martwe, ale wystarczy kotu rozdziawić gębę i wyfruwają. Ale ten piorun jeden tak się uparł, że nie udało mi się otworzyć mu pyska. Niestety. Nie dał sobie odebrać wróbla. Biegał po ogrodzie i przerzucał go sobie jak zabawkę. Masakra. Mimo interwencji wróbel zginął śmiercią tragiczną, za to Alfredo spał przez cały dzień wybitnie bezczelnie, z taką dumą w tym śnie, że nie chciałbym do tego śnienia zajrzeć ani na chwilę. Kotek. Koteczek. Alfunio.

Nie wiem, jak się stało, że nigdy wcześniej nie słyszałem o filmie „Pogorzelisko” w reż. Denisa Villeneuve’a, a przecież dwa lata temu zdobył Grand Prix Warszawskiego Festiwalu Filmowego, nie mówiąc o nominacji do Oscara w kategorii najlepszego filmu nieanglojęzycznego i różnych nagrodach, jakie zgarnął na światowych festiwalach. To nie tak częsty znów przypadek, kiedy scenariusz filmowy jest adaptacją sztuki teatralnej („Incendies”), w tym wypadku napisanej przez Wajdiego Mouawadę. Rzecz dzieje się w Kanadzie. Po śmierci matki bliźniaki – młodzi kobieta i mężczyzna stawiają się u notariusza, u którego ich matka pracowała, na odczytanie testamentu. Najpierw zaskakuje wola matki, żeby pochować ją nago, twarzą do grobu, i nie stawiać żadnej tablicy ani nie honorować jej umieszczeniem jej nazwiska i imienia do czasu aż odnajdą brata i ojca, którym wręczą napisane przez matkę listy. Zdziwienie wynika z tego, że o istnieniu jakiegoś brata nie wiedzą, a ojciec zmarł przed laty, więc dlaczego mają go szukać? Młoda kobieta jest bliźniaczo podobna do swojej matki i to ona postanawia wypełnić jej wolę. Brat ma opory. Potrwa zanim pozwoli się wciągnąć losowi. Okazuje się, że o swojej matce nie wiedzieli niczego. Teraz muszą wyruszyć w podróż na Bliski Wschód, w podróż po rodzinnej historii, w przeszłość, która nie pozwala o sobie zapomnieć, a wciąż jeszcze żyją niebezpieczni świadkowie zdarzeń, w których uczestniczyła ich matka, Kobieta, która śpiewa lub Śpiewająca. Nawet po latach będą pamiętać o Śpiewającej. Film opowiada równolegle historię tych poszukiwań i przeszłość Matki. Pokazuje jak wojna, jak historia potrafią zmieść z powierzchni ziemi najpiękniejsze uczucia, zostawiając po sobie tytułowe pogorzelisko. Ale przecież jasność, nawet jeśli zatrzaśnięta jest w mrocznej jamie i tak przebije. Nie wiem, czy ten film ma happy end, nie jest to jednoznaczne. Ale bardzo daje do myślenia. Opowieść o tajemnicy, o sile przetrwania, o nienawiści, która potrafi urodzić miłość i miłości, która potrafi urodzić nienawiść. Niełatwe, prawdziwie poruszające kino.