zapisywanie świata

Rano jest takie ładne światło. Pada snopem jak z teatralnego reflektora, oświetlając mocniej pewne fragmenty, inne ukrywając. Szkoda byłoby pokazać to na fotografii albo namalować. Myślę, że straciłoby coś z tajemnicy, nawet intymności, jaka wywiązuje się z patrzenia. Więc siedzę za biurkiem i patrzę. Już po lekturze gazet, już po pierwszej kawie. Lubię poczytać pijąc kawę. Często sięgam po książki, które już czytałem, ale w ten sposób mogę wrócić do fragmentów. Dzisiaj zabrałem „Wywiad z historią” Oriany Fallaci i otworzyłem na jej rozmowie z Goldą Meir. Chociaż czytałem kilka razy, przerabiałem na zajęciach ze studentami, na nowo wpadłem w emocje Fallaci – zwłaszcza ujawnione we wstępie do wywiadu. No jest Fallaci kabotyńska, miejscami egzaltowana, miejscami pretensjonalna w tym wstępie, ale właśnie od tego teatralnego ustawienia nie można się oderwać.

W „Wywiadzie z historią” świat i polityka dzieją się wokół Fallaci. Umawia się z Goldą Meir w jej domu w Jerozolimie, Meir ubrana jest na czarno – jak matka Fallaci, ma upudrowany nos – jak matka Fallaci, trzyma w ręku książkę Fallaci, a w wazie stoi bukiet róż od Fallaci. Meir wypala 60 papierosów dziennie, pije dużo kawy, sama gotuje i sprząta po gościach. Śpi trochę ponad trzy godziny – tego się dowiemy o Goldzie Meir z obszernego wstępu do wywiadu. Ale cały ten wstęp to jak opowieść sensacyjna. Fallaci nagrywa te rozmowy na małe taśmy – pisze, że w tej pracy nie ma nic cenniejszego niż taśmy, ludzki głos na nich zapisany – rozmowa płynie swoim rytmem. Potem, kiedy wraca do Rzymu, ukrywa taśmy w hotelowym pokoju, zostawia klucz w recepcji, idzie po kanapkę. Kiedy wraca taśm nie ma. Giną też dwa naszyjniki, które mają zmylić policję – kradzież nie była z powodów politycznych. Cenne taśmy rozpłynęły się. Policja przeszukuje hotel. Zrozpaczona Fallaci wysyła telegram do Goldy Meir. Dostaje zgodę na kolejny wywiad. Meir kiedy czyta ten telegram, wpada w panikę, przez długą chwilę nie może wypowiedzieć ani słowa. Rzuci wszystko, aby pomóc Orianie Fallaci nagrać drugą rozmowę. Tymczasem w hotelu pojawia się jakaś kobieta z torbą małych taśm, które znalazła w ogrodach Villa Borghese. Domaga się rozmowy z policją. Dlaczego przyszła tutaj akurat? Kim jest? Na taśmach nagrane są jakieś piosenki. Czy to ma być ostrzeżenie dla dziennikarki, żeby nie wtykała nosa w nie swoje sprawy? Fallaci stara się o wywiad z Kaddafim, właściwie jest obiecany, ale nagle Kaddafi się wycofuje. W jednej z gazet dziennikarka znajduje wywiad z nim, w którym odnosi się niejako do zagadnień ze skradzionych taśm, o których nie mógł mieć pojęcia. To były tajemnice pomiędzy Fallaci a Meir.

No, absolutnie cudowne. Jest jakiś nerw w tym pisaniu. Przeczytałem z prawdziwą przyjemnością.

Zachowuję taśmy z nagraniami. Po przeprowadzce wiele taśm z przeszłości oddałem do archiwów. Nie chciałem, żeby przepadły. A tak gdzieś różne fragmenty zostaną. Z zapisaną emocją, rytmem, innym niż rytm zapisanego wywiadu. Rozmowa i rozmowa zapisana to dwie absolutnie różne materie. Ale tu musiałbym otworzyć cały wielki temat, jaki przez prawie dziesięć lat przerabiałem ze studentami.

Czytałem wczoraj wiele wypowiedzi Danuty Stenki, Wojciecha Malajkata i Redbada Klijnstry, bo przygotowywałem się do wieczornego spotkania w „Gazeta Cafe”. W jednym z wywiadów Redbad powiedział, że kiedyś, na wakacjach nie robił zdjęć, tylko nagrywał dźwięki – wiedeńską kawiarnię, gdzieś szum morza, głosy na ulicy. Oglądałem niedawno film o Bjoerk, która nagrywa dźwięki, na przykład gdzieś wokół wulkanu, i potem komponuje muzykę, która bierze się z tego źródła.

Wczorajsze spotkanie w „Gazeta Cafe” głównie wokół premiery „Przebudzenia” w Teatrze Syrena, spektaklu, który ma wyznaczyć nowy kierunek tego teatru. Bardzo jestem tego ciekawy, zwłaszcza, że pani Danuta Stenka mówi o swojej roli w spektaklu, jako jednej z najtrudniejszych.

Zapraszam do wysłuchania zapisu audio (skoro o dźwięku i emocjach mowa) z wczorajszego spotkania:

Danuta Stenka, Wojciech Malajkat, Redbad Klijnstra w Gazeta Cafe

Dziękuję Dorocie Wyżyńskiej, że od pięciu lat, bo tyle już trwa nasz cykl, dostarcza mi takich niebywałych możliwości rozmowy o teatrze, o słowie, o energii, jaka powstaje między widzami i artystami.

Jest ósma pięćdziesiąt. Idę biegać.