Wygram Wam wszystko

Padło dużo ciepłych słów, zapewnień o czułej pamięci. Wczoraj pożegnaliśmy pana Zygmunta Broniarka, któremu zawdzięczam ważny fragment siebie – pisałem o tym tutaj niedawno. Jednak najbardziej wzruszyła mnie szkolna koleżanka pana Zygmunta, właściwie koleżanka ze Szkoły Głównej Handlowej, gdzie zaczęli naukę tuż po wojnie, w 1945 roku. Opowiadała, jaka to była droga przedostać się przez gruzy, przez Pole Mokotowskie do SGH. I jak ciekawy wszystkiego był pan Zygmunt. I jak pisał wierszyki o koleżankach i dla koleżanek. A później, aż do jego śmierci grupa studentów z tego rocznika spotykała się w kawiarence SGH w każdy drugi piątek miesiąca. – Myśmy wiedzieli, że Zygmunt jest dziennikarzem znanym, ale kiedy do Polski przyjechał brat prezydenta Kennedy’ego, a ja przez przypadek znalazłam się w tłumie, który go witał, i kiedy otwarte auto podjechało pod budynek Ambasady USA, a przed nią stali dziennikarze, Kennedy wysiadł z auta i pognał wprost do Zygmunta, z którym się serdecznie uścisnęli i od razu zaczęli rozmawiać – wspominała wczoraj ta pani. A koledzy – dziennikarze mówili, że na konferencjach prasowych, zwłaszcza korpusu dyplomatycznego, był niepisany zwyczaj, że to pan Zygmunt zadawał pierwsze pytanie, i często robił to w języku gościa.

A potem na cmentarzu powązkowskim u Ani Kowalskiej, Piotra Łazarkiewicza, Basi Musiałowej, Janusza Morgensterna, Ryszarda Kapuścińskiego, Jerzego Koeniga, Adama Hanuszkiewicza.

Pogoda kapryśna. Nagle zaczął sypać grad. Zrobiło się zimno.

Potem, w domu, pisanie.

Wieczorem w kinie Atlantic cudny wieczór promujący książkę Urszuli Dudziak „Wyśpiewam Wam wszystko”, prowadzony z klasą przez pana Piotra Metza. Ula rozpoczęła czytanie fragmentów swojej książki, naprawdę stremowana tym debiutem. Miałem tremę wraz z nią. Ale z każdym kolejnym fragmentem rozkręcała się, oddając energię nam, słuchającym. Uwielbiam jej energię. Czytała, śpiewała. W tle, na wielkim kinowym ekranie pojawiały się zdjęcia z jej biografii. Rzadko zdarzają się takie wieczory autorskie. Takie właściwie wydarzenia. Nagle na scenę wszedł, właściwie wywołany anegdotą o nim, pan Henryk Sawka. Przyniósł prezent. Narysował Uli okładkę nowej książki. Ula trzyma na tym rysunku rakietę tenisową jak gitarę, a tytuł nowej książki zdaniem pana Sawki powinien brzmieć: „Wygram Wam wszystko”. I wspaniała Sylwia Słowatycka, menadżerka Uli, zapatrzona w nią i dbająca o najdrobniejszy szczegół.

I tak śpiewa się wszystko i gra, na zmianę smutno i radośnie. Na zmianę słowa i muzyka. Na zmianę odchodzi i debiutuje. Na zmianę jest słońce i grad. Albo grad i słońce.

Unoszę rękę, odgarniam chmury jak przywidzenia – śpiewa Ewa Błaszczyk w pięknej piosence „Otwieram okno” z koncertu, który kocham „Nawet gdy wichura”.

Tyle się zdarzy. Bo będą świty. Do obudzenia.

Czytam, że za chwilę nowy tomik wierszy Ewy Lipskiej. Uwielbiam jej poezję. Czekam.