Zrób sobie raj!

Dla mnie “W ciemności” dostało Oskara, trzymałem kciuki do końca. Najważniejsze, że film ma tak szeroką dystrybucję, że został zakupiony do tylu krajów na świecie i że tę wstrząsającą historię Sochy, Chigerów, Klary, Korsarza i innych poznał praktycznie cały świat. A już we wtorek, w warszawskiej siedzibie “Gazety Wyborczej” prowadziłem spotkanie promujące teatralną premierę adaptacji książki Mariusza Szczygła “Zrób sobie raj” (już 8 marca w Teatrze Studio). Na spotkanie dotarły praktycznie prosto z samolotu, po gali oskarowej reżyserki spektaklu Kasia Adamik (reżyser II ekpiy filmu “W ciemności”) i Olga Chajdas (II reżyser “W ciemności”). W spotkaniu wzięła też udział Katarzyna Herman, grająca w “Zrób sobie raj” i autor Mariusz Szczygieł. Bardzo jestem tego spektaklu ciekawy, zwłaszcza, że wysoko cenię tę książkę. Poniżej link zarówno do relacji ze spotkania, jak i do zapisu audio.

Zrób sobie raj w Gazeta Cafe – audio

Dla mnie była to też okazja do przeczytania raz jeszcze reportaży Mariusza Szczygła. W ogóle ostatnio częściej sięgam po książki, które raz już, lub dwa razy przeczytałem. Czytając biografię Nałkowskiej, powracam do jej dzienników. Wracam do dzienników Jarosława Iwaszkiewicza, i do jego wierszy. Wróciłem do książki Oli Watowej “Wszystko co najważniejsze”, do prozy Hrabala, do rozmów Elżbiety Sawickiej z książki “Przystanek Europa”.

“Nie przypominam sobie ani jednego wielkiego pisarza, który nie byłby w opozycji do swojego czasu i panującego porządku. Dobro i zło są niezmienne. Tego się nie da odmienić dyrektywami, deklaracjami, ani Kartą Praw Człowieka. Tak jest od początku świata: gdzie dobro, tam i zło. Odwieczna para, która chodzi ze sobą pod rękę. Pisarz musi o tym pamiętać” – mówi w jednej z tych rozmów pisarz Grigorij Kanowicz. A rozmawiała Sawicka również z Miłoszem, Brodskim, Venclovą, Kołakowski, Hellerem, Brandysem, Mrożkiem, Herlingiem-Grudzińskim, Lebensteinem, Barańczakiem. Bardzo chętnie sobie te wywiady przypominam, a właściwie czytam zupełnie na nowo, bo z lektury w 1996 roku, kiedy książka wyszła pozostała mi jedynie jakaś atmosfera, mgiełka, nastrój.

Ale czytam też nową książkę Mariusza Szczygła “Laska nebeska”, czyli książkę wokół czeskiej literatury, której główną część stanowią jego felietony o czeskiej serii literackiej wydawanej przez Agorę. Ale to jest smakowite! Pisanie o książkach czyni Szczygieł pretekstem do opowieści o życiu. To właśnie z “Laski nebeskiej” dowiedziałem się na przykład, że kiedy w 1985 roku Vaclav Havel udał się na tydzień z Pragi do Bratysławy, to w tę podróż zaangażowano 300 funkcjonariuszy tajnej policji. W swojej nowej książce Szczygieł odsłania twarz i talent felietonisty. Mnie ta niewielka książeczka (raptem 165 stron) ilustrowana fantastycznymi fotografiami Frantiska Dostala, sprawia dużą przyjemność.

Wracam do lektur. Wieczorem zacząłem podczytywać zarówno “Tajny dziennik” Mirona Białoszewskiego, jak i książkę Tadeusza Sobolewskiego “Człowiek Miron”, czytając właściwie na zmianę.

Przenikają się te wszystkie światy. Miło jest mieszkać w nich właściwie równocześnie.

O równoczesności w życiu (ale nie tylko) opowie w dużej rozmowie, jaką miałem szczęście przeprowadzić, pani Julia Hartwig. Wczoraj właśnie skończyłem redagowanie drugiej części tej rozmowy. Obie ukażą się w piśmie “Bluszcz”, pierwsza część w numerze marcowym, który w kioskach już od jutra.

z panią Julią Hartwig, Dom Spotkań z Historią, fot. Tomek Kubaczyk

A w kioskach również marcowe “Zwierciadło” z moją rozmową z panem Janem Kobuszewskim. I te rozmowy też się przenikają i ze sobą korespondują. W pierwszej części wywiadu pani Julia Hartwig mówi na przykład o fragmencie świata,  w którym mieszka. Opowiada o odbudowanej kamienicy na tyłach ulicy Marszałkowskiej w Warszawie. Pan Jan Kobuszewski ten sam fragment świata zapełnia opowieścią wojenną, bo tam właśnie, w piwnicach, ze swoją rodziną przeżył ponad sześćdziesiąt dni Powstania Warszawskiego.

Więc przenikają się ze sobą światy, a właściwie nie światy, tylko losy. Spotykają się ze sobą. Mijają. Pamiętają o sobie. Lub nie.

JULIA HARTWIG

JEST I TYM

Sztuka jest zaklinaniem istnienia

żeby przetrwało

ale jej przestrzeń rozciąga się na niewidzialne

I jest inteligencją która żywioły skłócone

zjednuje podobieństwem

Jest rzeczą dzielną

bo szuka nieśmiertelności

będąc – jak wszystko – śmiertelną

(z tomu “Wybór wierszy”, PIW, 2000)